• Wpisów:23
  • Średnio co: 112 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:10
  • Licznik odwiedzin:3 635 / 2703 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ns notatnik

Na początku chciała bym się przedstawić .
Nazywam się Katarzyna i mam 16 Lat Jestem BI, moja pasja to pisanie opowidań o tematyce " YAOI " jak i śpiewanie
Nie tylko piszę ale i czytam blog'i NarutoSasuke Yaoi Oraz oglądam Filmy Hińskie Japońskie koreańskie też o tematyce YAOI
więc jeśli macie jakieś ciekawe historię lub filmy dawajcie link'i w Komenatarzach
Fanką NaruSasu jestem od ponad 9-10 Lat
Lubię pisać na ten temat więc jeśli ktoś by miał ochotę popisać podajcie mi wasze Nr gG w komie a ja na pewno napiszę
Nienawidzę ludzi nietolerancyjnych ( Gnoje )
Teraz jeszcze tylko przeczytajcie Regulamin i miłego czytania

1. Nie spamować
2. Jeśli ci ten blog nie odpowiada lub jesteś nietolerancyjnym Gnojem zrób odwród i grzecznie wypierdalaj z mojej stronki ^^
3. Sorry jestem dyslektyczką więc z góry przepraszam za błędy ^^






Był piękny i słoneczny dzień ,białe chmury latały bo niebieskim niebie a słońce świeciło jasnymi
promieniami.
Jasne promienie słońca wdarły się przez rolety wprost to pokoju pewnego blondyna o oczach
niebieskich jak morze
(aut.autorki)Chłopak ten Nazywał się Uzumaki Naruto , był to bardzo miły chłopak który umiał zrozumieć i
pocieszyć swoich przyjaciół , lubiał pomagać i ogólnie był lubiany przez swoich rówieśników.
Naruto ma 15 lat i chodzi do klasy 2b gimnazjum Im" Tsunade-Sama" gimnazjum te jest tylko dla chłopców do jedyne takie gimnazjum w ich mieście
. Nasz bohater wciąż chodził uśmiechnięty od ucha do ucha lecz była
jedna sprawa a właściwie uczucie które go smuci a mimo to nie pokazywał tego , Ta sprawa
to jego 4 letnia miłość , Naruto jest zakochany od 5 klasy podstawowej lecz nie ma nawet zamiaru
wyznać pewnej osobie jak ja mocno Kocha i ile ją Kocha , myśli że ta osoba ją odrzuci a to była by
ostatnia rzecz na świecia którą nasz bohater by chciał poczuć.
Czy naruto w końcu wyzna swoją miłośc ?
a może osoba w której naruto jest zakochany sama się dowie o jego uczuciach ?
czy ta milośc będzie odwzajemniona ? a może wyśmiana ?
Przeczytaj a się dowiesz .

( Autorka ) ---
Naruto otworzył delikatnie oczy gdy jasne promienie słońca wtarły się przez rolety do jego pokoju
( Narryracja Naruto )
Było gdzieś około godziny 6;50 gdy jasne promienie słońca wdarły się do mojego pokoju ,
podnisłem się lekko i unisłem ręce w góre po czym zacząłem się delikatnie rozciągać
gdy moje oczy były już całkiem otfarte i zobaczyłem że zza oknem jest bardzo słoneczna
pogoda , uśmiechnąłem się szeroko i chwytając kawałek kądry rzuciłem ją na koniec łóżka
odkrywając się i szybko wstawając z łóżka zięwnełem po chiuchy i w mgnieniu oka
szybko się ubrałem w niebieskie rółki i pomarańczową bluzkę z kapturem .
Pózniej już tylko przemyłem twarz i umyłem zęby by następnie chwycić moją torbe
. zbiegłem bo schodach na dół wprost do kuchni w której juz czekała na mnie
moja mama wraz z śniadaniem , gdy tylko moja matula mnie zobaczyła uśmiechneła się
i położyła zrobione już kanapki na stole
( Autorka ) ---
Matka od Naruto była piękna kobietą o długich czerwonych włosach Nazywała się
Kushina Uzumaki , Miała przenikliwy uśmiech który odziedziczył po niej Jej syn Naruto .
( Narryracja Naruto )
- Hej mamo - uśmiechnołem się szeroko i podszedłem do mojej mamy obejmując
ją delikatnie
- No hej synku - moja mama również mnie objeła i pocałowała w policzek - No jedz
bo jeszcze spóznisz się do szkoły synku- dopowiedziała po chwili a ja grzecznie
siadłem przy stole i zacząłem jeść kanapki z serem i pomidorem
- nie martw się mamo , i tak musze jeszcze poczekać na Kibę , powiedział mi
wczoraj że po mnie przyjdzie - spojrzałem się w strone mamy która właśnie zakładała
sobie na ramię torebkę
- No dobrze synku , ale nie spoznijcie sie do szkoly - moja mama spojrzała się na mnie i podeszła do mnie-
- ja musze już wychodzić to pracy , bedę jak zawsze o 17;30 - Matula nachyliła się nademną i ucałowała moje czoła-Uważaj na siebie synku
Uśmiechnołem się ponownie patrząc jak moja matula wychodzi juz z domu
- dobrze mamo , ty też na siebie uważaj - spojrzałem sie na mamę ostatni raz a po chwili drzwi wejściowe się zamkneły co oznaczało
że zostałem już całkiem sam w domu , mój wzrok następnie powędrował na zegarek który stał na stole
- Już 7;45 przecież jak Kiba się zaraz nie zjawi to spóznie się na 1 lekcje- wstałem od stołu i zacząłem szybko ubierać buty , gdy chwyciłem
torbe usłyszałem że ktoś puka do drzwi , otworzyłem natychmiast , na szczęście zobaczyłem twarzyczkę mojego najlepszego przyjaciela Kiby
( Autorka ) ---
Najlepszy przyjaciel Naruto nazywał się Kiba Inuzuka , był to tak samo jak Naruto miły i przyjazny chłopak o brązowych włosach który
na policzkach miał dwa tatuaże w kształcie trójkąta tak samo jak każdy z jego rodziny , Naruto z Kibą są przyjaciółmi już od piaskownicy
i bardzo dobrze razem się dogadują i rozumieją
( Narryracja Naruto )
Gdy zobaczyłem twarz Kiby od razu wyszłem z domu wcześniej zamykając drzwi na klucz
-Naru sorki za zpoznienie ale troszke zaspałem - Tłumaczył się kiba idąc obok mnie tak samo szybkim krokiem co i ja
- No spox nic sie nie stało - spojrzałem sie na niego uśmiechnięty - kazdemu może sie zdarzyć
- Em no tak , ale Naru powiesz mi gdzie my się tak śpieszymy ?
- Jak to gdzie ? no do szkoły nie mam zamiaru się spoznic na 1 lekcje - wyjasniłem choć nie wiem czy to było konieczne
- No tak , ale naruciak My dziś mamy na 8;50
- Że co ?- stanołem w miejscu a Kiba razem ze mną
- Pan Iruka jest na zwolnieniu zdrowotnym - Wytłumaczył
- czemu mi nie powiedziałeś ?
- chciałem ale od razu jak przyszłem po ciebie to wyfrunołeś z domu jak czoczi gdy usłyszy przerwę obiadową
` Ale porównanie - pomyślałem .
- No i co ty masz zamiar robić przez 50 minut ?- spytałem chociaż chyba nie potrzebnie , i tak dobrze znałem odpowiedz
- e no pomyślałem że pójdziemy na boisko szkolnę i popatrzymy jak drużyna gra w siatkówkę
`Bingo- pomyślałem ponownie
- Nie drużyna tylko Neji - Odpowiedizałem
( Autorka )
Neji Hyuuga to o rok starszy chłopak od Naruto i Kiby . jego najlepszym przyjaciel jest Uchiha Sasuke , Neji jest w drużynie siatkarsiej i bardzo
lubi robić to co robi
- Drużyna - zapszeczał Kiba
- i Nie popatrzeć tylko powzdychać - kontynułowałem
- Popatrzeć - i wciąż zapszeczał z rumieńcami na buzi
- Dobra , dobra no już choć - poddałem się , wiem i znam na tyle kibę że nawet jakbym nie chciał i tak by mnie tam zaciągnął albo po prostu zaczął
by gadać jaki to ze mnie nie zrozumiały przyjaciel
po paru minutach byliśmy już na terenie szkoły odrazu udając się za butynek szkoły gdzie aktualnie grali chłopaki z siatkówki
( Autorka ) --
Drużyna siatkarzy zawsze o 8 zaczynała swój trening a kończyli o 8;50
( Narryracja Naruto )
Wraz z kibą siadliśmy na ławce obok pola do siatkówki . Kiba od razu zaczął się wpatrywać w hyuugę
- Ej naruto , patrz dzisiaj gra też Sasuke - kiba spojrzał się na mnie i uśmiechnął się głupkowato gdy zobaczył że na moich policzkach pojawiły
się delikatne rumieńce
( Autorka )
Uchiha Sasuke to chłopak który tak samo jak neji Jest starszy o rok od Naruto i Kiby , Sasuke tak samo jak Neji gra w drużynie siatkarskiej ,
Neji i Sasuke to najbardziej popularni chłopcy w szkole i oczywiście najprzystojniejsi , Sasuke nie dba o opinie innych ponieważ opinia
innych go nie obchodzi
( Narryracja naruto )
- No i co z tego ?- poczułem jak mój głos zadrżał a policzki robią sie jeszcze bardziej czerwone
- Naruto , kochasz się w nim od 4 Lat , to ostatni rok kiedy on jest w tym gimnazjum na następny rok wychodzi , zbierz się w sobie i powiedz mu w końcu co czujesz-
- nie chciałem przyznawać racji kibie no ale co zrobic to prawda , sasuke za rok już tu nie będzie możliwe że już go nie spodkam , ewentualnie mignie
mi przed oczami przeciez jego domek jedno rodzinny stoi na przeciw mojego , jeśli w tym roku mu nie powiem wiem bardzo dobrze że będe tego
żałował , ale nie chce poczuć jak on mnie odtrąca przecież to jest bardzo możliwe a nie chce tego poczuć przecież chyba bym się załamał
- masz racje , ale co z toba ty się kochasz w nejim od 2 lat i też nie jest ci łatwo - spojrzałem się na Kibe który posmutniał natychmiast
- jeśli ty powiesz to i ja zbiorę się na odwagę - postanowaił
o godzinie 8; 50 zadzwonił dzwonek , gdy tylko siatkarze znikli z boiska wraz z kiba udaliśmy się do szkoły pod salę numer 13 , tam miała się zacząć
nasz pierwsza lekcja języka angielskiego
( Autora - UWAGA zmienia się Narryracja Na Neji'ego Hyuugę)
 

 
Nk opisy

* Taiikukan Baby??????????
[TH-Sub] Shelter (2007)
* Eternal Summer
* Itsuka no kimi e
* Sukitomo
Love boys
_ .N a r u Ś._ `` Love You Sasu `` Szalony Optymista

Zmęczona życiem, jak ślepiec
Mam dość widoku, bez zmysłu czucia
I to jest sposób, w jaki przypominasz mi
Czym naprawdę jestem
http://naruto-w-akatsuki-yaoi.blogspot.com/?zx=b466d6941fb20af1

*********************************
- ChoĆ ja tu a ty tam , Ja cię zawssze w sercu mam

- Tylko z Tobą tak dobrze się czuje

- Okłamałeś mnie?.. zemszcze się dobrze o tym wiesz .!

- Ciągle z lękiem że Cię stracę i już nigdy nie zobaczę


I zgubiłam siebie(czekam)
I nie mogę zrozumieć(zanikam)
Dlaczego serce jest tak złamane (trzymam się)

Odrzucam twoją miłość,bez miłości,w te łzy
Niewłaściwa miłość,prowadzona przez martwe słowa
Ale wiem,wszystko co wiem,to koniec początku
Kim jestem od początku ?
Puść mnie,będę biec
Nie będę cicho cały ten czas
Wyczerpana w próżności,stracone lata,na nic
Wszystko stracone ale szczątki nadzeji i wojna nie skończona (umieram dziś)
Jest światło,Jest słońce
Bierze wszystkich zdruzgotanych
Do miejsca do którego należą
A ich miłość zatriumfuje



A więc siema i miło was poznać ( znaczy raczej wam powinno być miło ale to taki szczegół *_*)
Jestem Akira co już pewnie wiesz bo raczej debil nie jesteś i czytać potrafisz , wyglądam słodko ups smyłka powiesz jedno słowo za dużo lub nie tak a sobie cię powierze nad kominkiem ^^
Lubie walczyć i jeść żelki ( bądz dwarty jak żelki z biedronki *_* )
Dasz mi żelki WIELKI PLUS , zabierzesz ...a no to wtety możesz już wybierać swoją trumne
Ja być strasznie tolerancyjna rzecz jasna a jeśli ty niee być tolerancyjna/tolerancyjny oo no to kurwa majonez lepiej spierdalaj mi z oczku ^^( słodka jestem wiem )
Nie lubisz mnie ( analiza --> jesteś chory/chora ) mnie sie nie da nie lubić O_O Jestem po prostu taka fajna i zajebista że o skromności nie wspomne <3
Zazady ?
1 . zapraszasz - piszesz ( jak nie to wylatujesz z znajomych , jasne ? ) No ba jak słońce mam nadzieje
2 . Kurwa z łańcuszkami mi wybierdalać bo nie ręcze za siebie !
3 . Nie kopiować fotek bo jak pierdolne to nie wstaniesz ^^

A więc tyle jak na razie o mnie ^^ pisz śmiało nie kryzę
 

 
Naru notatnik kala opo

Lekcje ciągły się w nieskończoność. Jak zwykle dziewczyny wykłócały się, która usiądzie obok największego ciacha szkoły – Sasuke Uchiha.Ale ona jak zwykle nie zwracał na nie uwagi, wpatrzony w przestrzeń przed sobą.Gdyby kiedykolwiek ktoś poprosiłby mnie, abym wskazał jedna osobę, z którą mógłbym się zaprzyjaźnić, niewątpliwie wskazałbym na kruczowłosego. Tylko on mógłby mnie zrozumieć, w końcu też jest samotny. Ale to jest niemożliwe. Może tego nie okazuje, ale zapewne też mnie nienawidzi. Poczułem jak pod moimi powiekami zbierają się łzy, wróciły wszystkie uczucia, z którymi starałem się walczyć. Ale przecież nie rozpłaczę się tu w szkole, nie mogę okazać słabości,bo wtedy… Szybko uderzyłem się w twarz… Maska wróciła, byłem bezpieczny…

Sasuke

No proszę czyżby naszemu szkolnemu klaunowi zbierało się napłacz? Uśmiechnąłem się ironicznie, patrząc na jego walkę z samym sobą. Nawet nie zauważył, że od dłuższego czasu mu się przyglądam. Naruto jakiś ty żało…*plask* Cz…Czy on przed chwila uderzył się w twarz?! Nie! Na pewno mi się zdawało! Mocno przetarłem oczy dłońmi, licząc, że czerwień na jego policzku zniknie. Z lekkim strachem znów na niego spojrzałem, ale nic się nie zmieniło.Na jego brzoskwiniowej skórze dalej widniał krwisty ślad. Ale… Dlaczego tak bardzo się tym przejąłem? Dlaczego bałem się o Uzumaki’ego? Ja! Wielki pan Uchiha! Pozbawiony wszelakich uczuć, martwiłem się! I w dodatku o klasowego klauna! Świat stanął na głowie…



***

Tego dnia nie potrafiłem już na niczym się skupić. Moje myśli ciągle krążyły wkoło postaci blondynka siedzącego w ostatniej ławce. Nagle z korytarza dobiegł mnie dźwięk dzwonka, który oznajmiał koniec lekcji. Wszyscy uczniowie, niczym oparzeni wybiegli z klasy, by móc nacieszyć się nadchodzącym weekendem. W sali pozostałem ja, Iruka-sensei i Naruto.

-Naruto! Sasuke! Co wy tu jeszcze robicie?- zawołał wesoło–Już weekend, możecie nacieszyć się wolnością!- zaśmiał się cicho, pozbierał swoje rzeczy z biurka i podszedł do blondyna .

-Naruto! Zapraszam Cię na wielką miskę ramen!- krzyknął uradowany, a ja spojrzałem w ich stronę, ciekawy reakcji młotka.

-Arigato za zaproszenie, ale jestem już trochę zmęczony,wolałbym wrócić do domu.- szepnął, a w jego oczach kolejny raz tego dnia ujrzałem łzy.

No cóż tego ani Iruka-sensei ani ja się nie spodziewaliśmy.Blondyn chwycił swój plecak, rzucił ciche „Sayonara” i wybiegł z pomieszczenia.

-Sayonara Iruka-sensei- powiedziałem do zszokowanego nauczyciela i powoli wyszedłem z Sali.

Swoje kroki skierowałem w stronę drogi ucieczki Naruto. Gdy byłem pewny, że nikt mnie nie widzi przyspieszyłem szukając wzrokiem blond czupryny, po krótkiej chwili, już za nim biegłem. Dlaczego to zrobiłem? Nie jestem pewien. Nie spodobała mi się odpowiedź młotka, na zaproszenie Iruki-sensei. W końcu ramen to jego ulubione danie. Zwykłe zmęczenie nie mogło być powodem, dla którego odrzuciłby taką propozycję. Coś było nie tak i musiałem to sprawdzić. Nagle Naruto zaczął zwalniać, by w końcu zatrzymać się nad małym jeziorkiem. Ukryłem się na jednym z drzew podziwiając bajeczny widok,ale szybko zwróciłem swój wzrok na blondyna, który z całej siły uderzył pięści ąw drzewo, z jego oczu ciurkami płynęły łzy.

-Dlaczego…oni…tak…bardzo…mnie…nienawidzą!- do moich uszu dochodziły pojedyncze słowa, przerywane kolejnym uderzeniem w drzewo. Z jego pięści powoli kapała krew, zostawiając na korze czerwone ślady.

Z lekkim przerażeniem spojrzałem na inne drzewa, była na nich zaschnięta krew. Poczułem suchość w gardle, więc szybko przełknąłem ślinę.Przypomniałem sobie, że od dłuższego czasu Naruto przychodził do szkoły z zabandażowanymi dłońmi. Wtedy nie robiło to na mnie większego wrażenia, ale teraz, gdy już wiedziałem, to zabolało. Uderzyło w moje serce, aż mimowolnie skuliłem się w sobie i usłyszałem jego słowa poprzedzane uderzeniami.

-Nawet on…jedyna osoba…która rozumie…co to samotność…-przerwał na chwilę nabierając powietrza w płuca- Nawet ty…Sasuke-zamarłem słysząc swoje imię- Nawet ty… mnie nienawidzisz…-jego ciałem wstrząsnął szloch, opuścił ze zrezygnowaniem dłonie, z których powoli kapała krew.

Poczułem jak pod moimi powiekami zbierają się łzy. On… On myślał, że ja go nienawidzę?! Przecież to nieprawda! Nagle do moich głowy wdarła się myśl, która sprawiła, że na chwilę zesztywniałem… Ja… Lubiłem Naruto! Spojrzałem zdziwiony w stronę blondynka, który właśnie opierał swoje czoło o zakrwawioną korę, jego ramiona, co chwile unosiły się i opadały, z czego wywnioskowałem, że dalej szlochał. Wybudziłem się z transu, w który wpadłem, zeskoczyłem z drzewa i podbiegłem do Naruto.

-Nie nienawidzę Cię- szepnąłem do jego ucha, a następnie delikatnie objąłem go w pasie, splatając ręce na jego brzuchu.



-Nie nienawidzę Cię- trzy słowa, które zmieniły moje życie na zawsze.
Jego ręce na moim brzuchu, ciało przy moich plecach, ciepły oddech na szyi i szczęście wewnątrz mnie. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czułem się tak dobrze, chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, by już nigdy się nie skończyła.
-Naruto…- Jego głos zniżony do szeptu, sprawiający, że drżałem na całym ciele- Nie rób tego więcej…Proszę…
On!? On mnie prosił! Martwił się o mnie! Nie mogłem już cieszyć się tym tak słabo znanym mi uczuciem. Chciałem zobaczyć jego twarz, ujrzeć na niej troskę, którą teraz tak wyraźnie słyszałem w każdej wymawianej przez niego literze.
-Sasuke-kun… Co…co ty tutaj robisz?- zapytałem odwracając się w jego stronę, tak, że teraz stykaliśmy się nosami.
-Martwiłem się…-wyszeptał patrząc w moje oczy.
Czułem jak w moim brzuchu wywracają się wszystkie wnętrzności. Cholera! Dlaczego on tak na mnie działał?! Nagle Sasuke podniósł obie dłonie i opuszkami palców, powoli ścierał z mojej twarzy ślady po łzach. Gdy zatrzymał się przy ustach poczułem, że po całym moim ciele rozchodzi się fala ciepła. Staliśmy tak kilka minut nie chcąc przerywać tego kontaktu.
-Sasuke-kun…- wyszeptałem w końcu delikatnie speszony, sprowadzając kruczowłosego na ziemię.
-Gomen.-szybko odsunął się odemnie, ale na jego twarzy ujrzałem wyraz zawiedzenia.- Usiądź trzeba opatrzyć Ci rany- odwrócił się do mnie plecami szukając po kieszeniach bandażu i wody utlenionej.
-W moim plecaku…-wymruczałem pod nosem, widząc, że nie może znaleźć poszukiwanych przedmiotów.
Spojrzał na mnie zdziwiony, ale nagle jakby go olśniło i podszedł do mnie przeszukując mój plecak, po chwili wyciągnął z niego potrzebne przedmioty. Odetchnąłem głęboko wiedząc, że za chwilę powróci do mnie ból.
-Masz może nożyczki?- zapytał mnie nagle, wyjmując z mojego plecaka piórnik.
Szybko pokręciłem głową, pewny, że Sasuke zaniecha poszukiwań. Jeśli ją znajdzie… Co on sobie o mnie pomyśli?
-Na pewno masz- stwierdził z uśmiechem, rozpinając zamek.
-Sasuke, proszę Cię nie…- zamarłem widząc, że kruczowłosy z przerażaniem spogląda do środka. Po chwili w świetle promieni słońca zabłysła stal żyletki, gdzie nigdzie pokrywała ją zaschnięta krew.
-Naruto…- jego głos brzmiał wyjątkowo dziwnie.
Szybko podszedł do mnie i podciągnął rękaw mojej bluzy ukazując ukryte pod nim blizny i świeże rany.
-Naruto… Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz.- spuściłem głowę.
Czułem się jak jakiś śmieć. Nic nie warty, zgniły śmieć. Wstydziłem się tego, że w taki sposób uciekałem od problemów, że nie potrafiłem sobie z nimi poradzić, sprostać im. Byłem nikim. Zamiast silniejszym, stawałem się coraz słabszym. Chciałem zniknąć, nigdy się nie narodzić. Nagle poczułem jak Sasuke unosi mój podbródek, zmuszając mnie do spojrzenia w jego oczy.
-Naruto… Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz. Już nigdy nie będziesz sam się okaleczał. Proszę…- ostatnie słowo wypowiedział szeptem.
Patrzyłem w jego oczy. Malowało się w nich tyle uczuć: smutek, ból, współczucie, przerażenie, a w kącikach tliły mu się łzy. Jego zawsze pozbawione emocji czarne tęczówki, miały nagle w sobie ich, aż tyle. Zrozumiałem, że mogę zaufać Sasuke, że on zawsze będzie przy mnie i nieustannie będzie bronił mnie przed złem otaczającego nas świata.
-Obiecuję-wyszeptałem, a następnie przytuliłem się do Sasuke, a on odwzajemnił uścisk. Znowu poczułem się na prawdę szczęśliwy, a wszystkie troski odeszły w dal.

Sasuke

Naruto się ciął! Nie mogłem w to uwierzyć. Gdy odnalazłem zakrwawioną żyletkę w jego piórniku, poczułem nie wyobrażalną złość do całego świata. Chciałem zabić każdego, kto był sprawcą zachowania blondyna, ale nagle uświadomiłem sobie, że ja też mogłem być jednym z powodów. Kolejny raz tego dnia poczułem ból w klatce piersiowej, jakby moje serce krwawiło.
-Naruto… Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz- Blondyn słysząc moje słowa tylko spuścił głowę.
Nie potrafiłem patrzyć jak on cierpi, moje serce powoli zmieniało się w czerwoną plamę, a w kącikach oczu zbierały się łzy gotowe w każdej chwili popłynąć po moich policzkach. Delikatnie ująłem podbródek blondyna, zmuszając go by spojrzał mi w oczy.
-Naruto… Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz. Już nigdy nie będziesz sam się okaleczał. Proszę…- ostatnie słowo wypowiedziałem szeptem.
Blondyn chwilę spoglądał mi w oczy, jakby szukając w nich odpowiedzi na nurtujące go pytanie.
-Obiecuję…- wyszeptał w końcu, a następnie przytulił się do mnie, a ja odwzajemniłem ten gest.
Po paru minutach odsunęliśmy się od siebie, a na naszych twarzach zagościł uśmiech.
-Dawaj te łapki, wypadało by je opatrzyć.

* * *

-Gotowe!- wykrzyknąłem zadowolony ze swojej pracy.
-Arigato- szepnął Naruto patrząc na swoje dokładnie zabandażowane dłonie.
-Ok! A teraz idziemy do mnie!- zarządziłem wesołym głosem.
-Do Ciebie?- spytał mnie lekko zdziwiony blondyn.
-A co myślałeś, że po tym czego tu dziś byłem świadkiem pozwolę Ci wrócić do tego pustego domu, by później przez całą noc zamartwiać się czy jeszcze żyjesz?- spojrzałem mu w oczy.
-Sasuke-kun… Arigato- podszedł do mnie i delikatnie pocałował mnie w policzek.
-Prrroszę…-odpowiedziałem mu lekko zmieszany- Lepiej już chodźmy, bo robi się ciemno.- szybko ruszyłem przodem.
Czułem jak moje policzki pokrywają się czerwienią. Nie rozumiałem, dlaczego blondyn tak na mnie działał. Czemu on pomimo tej samej płci potrafił sprawić, że po moim ciele rozchodziły się dreszcze szczęścia. To było dziwne. Bardzo dziwne… Ale bałem się zagłębiać się w te rozmyślania bardziej, obawiając się, co z tego może wyniknąć. Nagle usłyszałem chrzęst żwiru i po chwili obok mnie pojawił się blondyn. Uśmiechnął się do mnie i ramię w ramie ruszyliśmy do mojego domu.




Naruto

Po półgodzinnym marszu dotarliśmy do rezydencji Uchihy. Pierwszy raz widziałem ten dom z tak bliska. Zachwycił mnie jego ogrom i solidność wykonania. Nagle poczułem, że Sasuke chwyta moją dłoń, ciągnąć mnie w stronę wejścia.
-Lepiej wejdźmy do środka. Na dworze jest zimno, przeziębisz się- kolejny raz tego dnia usłyszałem w jego głosie troskę.
Spojrzałem na nasze splecione dłonie, a na mojej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Może to dziwne, ale każdy jego dotyk, czułe słowo lub sama jego obecność sprawiały, że kąciki moich ust samoczynnie unosiły się do góry.
-Zjemy kolację, a później pokaże Ci twój pokój- planował Sasuke prowadząc mnie w stronę kuchni.
Gdy weszliśmy do pomieszczenia, puścił moją dłoń podchodząc do jednej z szafek.
-Na co masz ochotę?- zapytał otwierając drzwiczki- Mam makaron, ryż, ramen- wyliczał kładąc produkty na blacie.
Słysząc ostatnie słowo moje oczy momentalnie się zaświeciły
-Wrócił dawny Naruto- zaśmiał przygotowując zupę- Usiądź, za chwile wszystko będzie gotowe.
Wykonałem jego polecenie, dopiero teraz odczuwając braki obiadu. Po paru minutach, które dla mnie były niczym godziny, Sasuke postawił przede mną parujący ramen.
-Itadakimasu!- krzyknąłem wesoło, szybko zabierając się za pałaszowanie posiłku.
Po paru minutach postawiłem na stole pustą miskę. Sasuke spojrzał na mnie zdziwiony, by zaraz wybuchnąć śmiechem.
-No co? Człowieka głodnego nie widziałeś?- zapytałem lekko zły.
-To… to…nieeeee…o…o…o..to….chhhodzi-wykrztusił, dławiąc się kolejnymi falami śmiechu.
-To o co? Co jest we mnie takiego śmiesznego!?- jego zachowanie zaczynało mnie powoli irytować.
On w odpowiedzi wstał, podszedł do blatu i wziął z niego czystą ścierkę.
-Jesteś cały ubabrany zupą- zaśmiał się cicho i trzymając ścierkę w dłoni zbliżył ją do mojej twarzy.
Zamarłem czując dotyk jego skóry, poprzez cienki materiał. Przyglądałem się jego twarzy, z której znikło rozbawienie, zastąpione powagą i … obawą? Czułem jak na moich policzkach kwitnie czerwony rumieniec. Speszony zaistniałą sytuacją opuściłem zawstydzony wzrok, ale Sasuke dalej nie zaprzestawał wykonywanej czynności. Delikatnie ścierał z mojej twarzy resztki kolacji. Każdy jego dotyk sprawiał, że po moim ciele rozchodziły się fale ciepła. Mimo, że moja twarz musiała teraz wyglądać jak dorodny pomidor, nie chciałem przerywać tego kontaktu. Marzyłem aby ta chwila trwała wiecznie. Powoli uzależniałem się od uczucia, które rodziło się we mnie z każdym jego ruchem. Jenak wszystko co dobre, kiedyś musi się skończyć.
-Powinniśmy już iść spać- powiedział cicho Sasuke odsuwając się ode mnie- Pokaże Ci gdzie jest łazienka. Chodź.
Pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Po chwili przekroczyliśmy jej próg. Cała łazienka była wyłożona niebieskimi kafelkami, które sprawiły, że wydawała się jaśniejsza. Po mojej prawej stronie znajdowała się umywalka, a nad nią powieszono okrągłe lustro w prostej, drewnianej oprawie. Obok stała średniej wielkości biała szafeczka. Sasuke wskazał na nią palcem.
-Tam znajdziesz czyste ręczniki. Ja idę poszukać Ci jakiejś pidżamy- powiedział wychodząc na korytarz, a ja dalej lustrowałem wzrokiem małe pomieszczenie.
Po lewej stronie znajdowała się toaleta, a obok niej ustawiono pralkę i -teraz pustą- suszarkę. Na przeciw drzwi stała duża wanna, na której brzegach poukładano różne żele do mycia, szampon, kolorowe gąbki, małe mydełka i pomarańczowy płyn do kapeli. Podszedłem do kranu odkręcając ciepła wodę, korkiem zatkałam odpływ, a następnie dolałem do środka trochę płynu. Wyjąłem z szafeczki zielony, puszysty ręcznik i położyłem go na suszarce. Po chwili do środka wszedł Sasuke.
-Widzę, że sobie poradziłeś. proszę to pidżama dla Ciebie- wręczył mi zawiniątko- Będę czekał w salonie, obok kuchni. Jak się umyjesz to przyjdź pokaże Ci gdzie będziesz dziś spać- powiedział i wyszedł z łazienki zamykając za sobą drzwi.
Zakręciłem wodę, rozebrałem się i zanurzyłem w pachnącej pianie. Dokładnie umyłem się i po paru minutach w lekko przydużej pidżamie wyszyłem z łazienki, kierując w stronę salonu. Sasuke słysząc moje kroki odwrócił się w stronę drzwi. Chwilę mi się przyglądał, a następnie wstał i podszedł do mnie.
-Chodź. Pokaże Ci twoją sypialnie- ruszyliśmy w stronę schodów, by już po paru minutach stanąć przed ciemnymi, drewnianymi drzwiami. Sasuke chwycił klamkę, otwierając je przede mną- Proszę tu dziś będziesz spał- wskazał na pokój, a ja podeszłem do łózka i szybko się na nim rozłożyłem.
-Dobranoc Naruto- powiedział cicho.
-Dobranoc. I Arigato Sasuke- uśmiechnąłem się do niego, a on w odpowiedzi pogłaskał mnie po głowie i wyszedł z pokoju.
Byłem tak zmęczony, że nie chciało mi się nawet obejrzeć pokoju, w którym miałem spędzić dzisiejszą noc. Wgramoliłem się pod kołdrę powoli zasypiając, a moją kołysanką stal się szum deszczu padającego na dworze.

***
Obudził mnie potężny grzmot, a po chwili niebo przecięła błyskawica, a po niej nastąpił kolejny grzmot. Skuliłem się przytulając do siebie poduszkę. Nienawidziłem burzy. Zawsze sprawiała, że zaczynałem się bać, a wszystkie lęki chowane pod moją maską zwielokrotniały swoją silę. Czułem się jakbym znajdował się jakiejś nicości, która powoli na mnie napierała. „Samotność to taka straszna trwoga, Ogarnia mnie, przenika mnie.”* Te słowa idealnie pokazywały jak czułem się w tym momencie. Kolejna błyskawica, a po niej głośny grzmot i fala lęku. Nagle do moich myśli wtargnął Sasuke. Jego słowa, gesty tak pełne troski, przypomniały mi, że już nie jestem samotny. Miałem jego. Drżąc ze strachu wstałem z łóżka i ściskając poduszkę w obu dłoniach udałem się w stronę jego pokoju. Gdy stanąłem przed drzwiami przez chwilę zastanawiałem się czy, aby na pewno chcę tam wejść, ale już po chwili delikatnie zapukałem i weszłem do środka.





Sasuke

Moje oczy… Ciekawe, która godzina? Sięgnąłem ręką w stronę zegarka i spojrzałem na jego wyświetlacz. Oooo… Już pierwsza, jak ten czas szybko leci. Pewnie Naruto już smacznie śpi. Westchnąłem. Zgasiłem lampkę i wygodnie ułożyłem się pod kołdrą, Nagle niebo rozjaśniła błyskawica, a po chwili rozległ się potężny grzmot, mimowolnie się wzdrygnąłem. Nigdy nie bałem się burzy, w ogóle bardzo rzadko bałem się czegokolwiek, ot prosty ludzki odruch na głośny dźwięk. Wtuliłem głowę w poduszkę i powoli odpływałem w objęcia Morfeusza. Gdy już byłem jedną nogą w moim świcie marzeń sennych, usłyszałem ciche pukanie. Zdziwiony spojrzałem w stronę drzwi. Stał w nich Naruto mocno ściskając poduszkę.
-Mam nadzieję, że cię nie obudziłem – powiedział cicho.
-Nie… Właśnie się kładłem. Coś się st…- moje pytanie zagłuszył kolejny potężny grzmot.
Blondynek zadrżał, a w jego oczach ujrzałem łzy. Zmartwiony jego reakcją szybko do niego podeszłem i delikatnie objąłem go ramieniem.
-Naruto, co się dzieje?
-Boje się… – szepnął, wtulając się w mój tors.
-Możesz dziś spać u mnie. Mam duże łóżko, więc oboje się zmieścimy – zaproponowałem prowadząc go w stronę wspomnianego mebla.
Pomogłem mu się ułożyć, a następnie położyłem się po drugiej stronie i przykryłem nas obu kołdrą. Ziewnąłem przeciągle, rzuciłem krótkie „Dobranoc” ostatni raz spoglądając na blondyna i przymknąłem oczy powoli zasypiając. Kolejny głośny grzmot przetoczył się na zewnątrz sprawiając, że szyby zadrżały. Usłyszałem cichy krzyk chłopca. Spojrzałem na niego lekko zdziwiony i wystraszony jego zachowaniem. Leżał skulony tuląc do siebie poduszkę. Drżał na całym ciele.
-Naruto… – pogłaskałem go delikatnie po włosach, a on uniósł głowę ukazując mi swoje lazurowe, zapłakane oczy.
-Nie bój się jestem przy tobie – objąłem go delikatnie, a on wtulił głowę w mój tors. Czule gładziłem go plecach, szeptając mu uspokajające słowa. Powoli jego oddech wracał do normalności.
-Arigato, Sasuke… – wyszeptał, ściskając moją koszulkę rękami, a następnie odpłynął w objęcia Morfeusza.
Poczułem jak po całym moim ciele rozchodzą się przyjemne dreszcze ciepła. Od śmierci rodziców nigdy nie rozpierało mnie takie szczęście. W końcu ktoś mnie potrzebował, byłem dla kogoś ważny… Marzyłem, aby ta chwila trwała wiecznie, a to tak rzadko znane mi uczycie już nigdy mnie nie opuściło.
Naruto… Dziękuję Ci. Dziękuję Ci, że zrobiłeś ze mnie nowego człowieka. Dziękuję Ci za to, że nauczyłeś mnie jak czuć. Gdyby nie Ty… Dziękuję Ci, że znów mogę kochać…

Naruto

Obudziłem się wcześnie, wraz z pierwszymi promieniami słońca. Przetarłem zaspane oczy, ze zdziwieniem stwierdzając, że nie mogę wstać. Przez chwilę zastanawiałem się, co może powodować ten lekki dyskomfort, gdy nagle przypomniałem sobie wczorajsze noce wydarzenie. Z lekkim uśmiechem spojrzałem w stronę, gdzie spodziewałem się zobaczyć pogrążoną we śnie twarz Sasuke. I nie myliłem się. Pogrążony we własnym świecie marzeń sennych wyglądał jak bezbronne i niczego nieświadome dziecko. Czule pogładziłem jego kruczoczarne włosy, a następnie delikatnie, tak by go nie obudzić wyswobodziłem się z jego objęć. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i postanowiłem przygotować dla Sasuke pożywne śniadanie. Przynajmniej tak na razie mogłem mu się odwdzięczyć. Uważając na każdy krok zszedłem po schodach na parter i po chwili byłem już w kuchni. Wczoraj zaabsorbowany jedzeniem, nawet nie zdążyłem przyjrzeć się temu pomieszczeniu, a więc teraz postanowiłem nadrobić zaległości.
Na przeciwko mnie zamiast okna znajdowały się duże, rozsuwane drzwi prowadzące zapewne do ogrodu. Po mojej prawej stronie przy kremowej ścianie ustawiono rząd wykonanych z ciemnego drewna szafek z przeróżnymi sprzętami kuchennymi ukrytymi w ich wnętrzu. W samym ich środku stała srebrna kuchenka, na której położono czerwony czajnik, w rogu pomrukując cicho spoczywała lodówka. Na ścianie wisiały małe szafeczki, również wykonane z ciemnego drewna. Na samym środku kuchni pysznił się okrągły stół w czarnym kolorze. Naokoło niego ustawiono sześć krzeseł w tym samym kolorze. Dla wygody siedzenia obito złotym materiałem, pod którym ukryto miękkie poduszki. Po lewej stronie zamiast ściany wybudowano przegródkę, która oddzielała kuchnię od salonu. Byłą ona specjalnie wykonana tylko do połowy, aby osoby znajdujące się w obu pokojach miały ze sobą swobodny kontakt. Całe pomieszczenie delikatnie oświetlały promienie wschodzącego słońca.
Pełen pozytywnej energii podszedłem do lodówki zaglądając do środka. Na szczęście Sasuke niedawno musiał być na zakupach, ponieważ półki, aż uginały sie pod ciężarem składników. Postanowiłem przygotować jajecznicę, więc szybko zabrałem się do pracy. Na blacie poukładałem ważne składniki. Kilka minut straciłem szukając potrzebnych mi naczyń i sztućców, ale w końcu po owocnych poszukiwaniach mogłem zabrać się za gotowanie. Praca szła mi bardzo szybko i wkrótce po całej kuchni rozniósł się smakowity zapach sprawiający, że mój żołądek cicho upomniał się o jedzenie. Nagle do moich uszu dobiegł odgłos skrzypiących schodów. Z uśmiechem na ustach spojrzałem stronę drzwi, w których po chwili pojawił się rozczochrany i pomięty Sasuke.
-Co tu tak pachnie? – zapytał wyciągając ręce w górę, w ten sposób ukazując mi swój umięśniony brzuch.
Poczułem jak moje policzki pokrywają się czerwienią, więc szybko odwróciłem głowę, wlepiając swój wzrok w patelnię.
-Po… possstanowiłęm, przy… gottttować dla nas śnia… śniadanie – wydukałem w odpowiedzi. No i masz teraz do tego wszystkiego jeszcze się jąkam.
-Może ci w czymś pomóc? – nawet nie zauważyłem kiedy do mnie podszedł. Jego gorący oddech drażnił moją skórę. Momentalnie zrobiło mi się ciepło.
-Nnniee lepppeij już usssiądź – chciałem się uspokoić, ale czując, że jest on tak blisko nie potrafiłem.
-Dobrze – kolejny gorący oddech i kolejna fala ciepła. Po chwili usłyszałem ciche skrzypnięcie krzesła.
Wziąłem głęboki oddech, doprowadzając moje poszarpane emocje do normalnego stanu. Wyłączyłem gaz pod patelnią, chwyciłem rączkę i odwróciłem się w stronę stołu.

Sasuke

Obudził mnie cudowny zapach, zapewne dochodzący z kuchni. Otworzyłem oczy i spojrzałem w bok gdzie spodziewałem się zobaczyć śpiącego blondyna, ale zamiast niego ujrzałem tam tylko poduszkę, z którą w nocy do mnie przyszedł. Lekko zdziwiony wstałem i udałem się w stronę wspaniałego zapachu. Moje przypuszczenia okazały się być trafne i już po chwili stałem na progu kuchni. Przy kuchence stał wesoło uśmiechnięty Naruto.
-Co tu tak pachnie? – zapytałem wyciągając ręce w górę, powodując podwinięcie się mojej koszulki. Blondyn widząc skrawek mojego ciała szybko odwrócił głowę w stronę patelni, ale zdołałem zobaczyć rumieniec na jego twarzy.
-Po… possstanowiłęm, przy… gottttować dla nas śnia… śniadanie – wydukał uroczo się jąkając. Z uśmiechem na ustach podszedłem do niego.
-Może ci w czymś pomóc? – zapytałem omiatając jego szyję swoim oddechem.
-Nnniee lepppeij już usssiądź – odpowiedział. Najwidoczniej cała ta sytuacja go krępowała.
-Dobrze – odszedłem od niego siadając na krześle. Po chwili na moim talerzu wylądowała smakowicie pachnąca i wyglądająca jajecznica.
-Naruto, może potrenujemy dziś razem? – zapytałem siadającego chłopaka.
Blondyn uśmiechnął sie do mnie.
-Świetny pomysł – odpowiedział, a reszta śniadania minęła nam w ciszy.
Po skończonym posiłku, mimo mojego sprzeciwu Naruto wydelegował mnie do łazienki, a sam zabrał się za sprzątanie w kuchni. Chciałem mu pomóc, ale zagroził mi drewnianą łyżką, więc szybko uciekłem pod prysznic. Po godzinie dziewiątej gotowi i pełni energii udaliśmy się na pole treningowe.

Naruto

Razem z Sasuke do późnego popołudnia ćwiczyliśmy rożne techniki i celność kunai. W końcu zmęczeni ciężkim treningiem usiedliśmy pod jednym z drzew, zabierając się za jedzenie wcześniej przygotowanych kanapek.
-Naruto mam do ciebie pytanie. Myślałem o tym od śniadania, ale jakoś nie mogłem się przemóc… – przerwał, a ja uśmiechnąłem się do niego dodając mu odwagi.
-Mieszkam sam w tym dużym domu, ty też nikogo nie masz, więc… Może zamieszkasz u mnie? – zapytał na jednym wdechu.
Ucieszyło mnie to pytanie. Nie lubiłem mieszkać w moim pustym i smutnym mieszkaniu. Przypominało mi o mojej samotności i inności. Uśmiechnąłem się do Sasuke otwierając usta, by zgodzić się na jego prośbę, gdy nagle cały świat zawirował, a mój umysł ogarnęła czerń. Zemdlałem.




Naruto

Promienie zachodzącego słońca delikatnie otulały moją twarz. Gdzieś w oddali szumiało morze układając cichą kołysankę. Ścieżka, którą szedłem niczym wstęga okalała małe zagajniki leśne. Wśród drzew ptaki rozpoczynały swoją wieczorną pieśń. Nagle chrzęst kamyków, którymi usłana była dróżka stał się głośniejszy i po chwili przy moim boku pojawił się uśmiechnięty Sasuke.
-Szukałem cię- szepnął składając na moim policzku delikatny pocałunek – Muszę ci coś wyznać – ujął moją dłoń w swoją zmuszając mnie do zatrzymania się.
-Naruto… Chciałem ci to powiedzieć od dłuższego czasu, ale bałem się twojej reakcji… – zamilkł. Wolną rękę położył na moim policzku, delikatnie głaszcząc go kciukiem. – Ale już się nie boję… – przybliżył swoją twarz do mojej tak, że stykaliśmy się nosami.
-Kocham cię – wyszeptał, a następnie złożył na moich ustach delikatny pocałunek, niczym dotyk skrzydeł motyla. Po chwili odsunął się ode mnie przyglądając się mi z uśmiechem.
-Sasuke… Ja też cię kocham – powiedziałem cicho, lekko się rumieniąc.
-Wiem – uśmiech dalej gościł na jego twarzy.
Świat wokoło powoli zmieniał się w złoty pył ustępując miejsca ciemności. On też należał do tego świata. Jego ciało zmieniło się jak świat w złote przebłyski. Ostanie słowo jakie wypowiedział to Żegnaj. Mój bezgłośny krzyk znikł w nicości. Obudziłem się.

Światłość wdarła się do moich oczu powodując ból. Szybko zamrugałem powiekami przyzwyczajając wzrok do jasności. Cichy miarowy dźwięk, rytmem przypominający bicie serca uspokajał zszargane nerwy. Moje zdrętwiałe ciało nie pozwalało mi na żadne gwałtowne ruchy, więc bardzo powoli poruszałem głową oglądając pomieszczenie, w którym się znajdowałem. Zewsząd okalała mnie biel. Przytłaczająca i smutna biel.
-Gdzie ja jestem? – mój zachrypnięty głos rozniósł się po pustym pomieszczeniu. Usłyszałem ciche skrzypienie krzesła.
-Naruto? – moim oczom ukazała się zmęczona twarz Sasuke – Naruto?! – w jego oczach ujrzałem łzy szczęścia, które po chwili popłynęły po jego policzkach.
-Tak, to ja – zażartowałem uśmiechając się delikatnie.
-Ty żyjesz! – wykrzyknął przytulając mnie do siebie. Jego serce biło bardzo szybko, jak po sprincie. Odwzajemniłem uścisk rozkoszując się jego ciepłem. Trwaliśmy tak przez kilka minut, a tą cudowną chwilę przerwał Sasuke. Wierzchem dłoni przetarł oczy, w których tliły się resztki łez.
-Jak długo tu jestem? – zapytałem.
-Prawie tydzień…
-Tydzień?! Jak to możliwe… Przecież Kyuubi powinien już dawno mnie uleczyć!
-Powinien… Ale widocznie nie potrafił – wyszeptał ujmując moja dłoń w swoją.
-Ale to.. to niemożliwe… Jak? Dlaczego? – nie potrafiłem sklecić logicznego pytania, tak trudno było mi uwierzyć w to co właśnie usłyszałem.
-Lekarze nie potrafią tego wyjaśnić… Ale skończmy ten temat. Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
-Jaką?
-Przydzielono nas do drużyn i… jesteśmy razem! – słysząc te słowa na moje twarzy zagościł uśmiech.
-Razem z kim? – ludzka ciekawość zakryła wcześniejsze smutki wypełni mnie pochłaniając.
-Z Sakurą – mówiąc to Sasuke lekko się skrzywił. Nie przepadał za nią, bo jak inne dziewczyny ciągle starała się wyciągnąć go na randkę – Ale na szczęście naszym opiekunem został Kakashi-sensei!
-Naprawdę?
-Tak! No i prawie bym zapomniał. Zostaliśmy zaproszenie na piknik.
-Kiedy? – zapytałem podekscytowany.
-Jak tylko się obudzisz – Sasuke lekko się uśmiechnął – Zapytam się lekarzy, czy cię wypiszą. – wstał i podszedł do drzwi prowadzących na korytarz – Zaraz wrócę – zrzucił i wyszedł z pomieszczenia.
Ułożyłem głowę na poduszce powracając do mojego dziwnego snu. Był tak bardzo realistyczny. Wyznanie, pocałunek. To wszystko… było takie dziwne.
-Żałować, czy nie? – zapytałem się sam siebie.
-Czego? – nawet nie zauważyłem jak w pomieszczeniu pojawił się Sasuke.
-Yyy… Nieważne – odpowiedziałem szybko – I co powiedzieli lekarze? – zapytałem chcąc zmienić temat.
-Zgodzili się. Jeszcze muszę wszystko omówić z Kakashim, ale to dopiero gdy wrócimy do domu.
-Aaaa… Właśnie. – uderzyłem się dłonią w czoło – Z wielką chęcią u ciebie zamieszkam.

Sasuke

Przygotowania do pikniku szły bardzo szybko i już po trzech godzinach od wyjścia Naruto ze szpitala znajdowaliśmy się nad jeziorem rozkładając koce. Zachodzące słońce nadawało przyrodzie magicznego blasku, a ciepłe promienie, niczym wróżki tańczyły po tafli jeziora. Razem z blondynem rozłożyliśmy się w cieniu jednego z drzew, a niedaleko nas usadowiła się Sakura, która – o dziwo – nie piszczała na mój widok i nie próbowała wyciągnąć mnie na randkę.
-Odkochała się lub zmieniła taktykę – mruknąłem pod nosem.
-Mówiłeś coś Sasuke-kuuuuunnnn? – zapytała robiąc do mnie maślane oczy.
-Nie, nic – odpowiedziałem zrezygnowany, a Naruto cicho się zaśmiał.
Po paru minutach przygotowań na polanę wszedł uśmiechnięty Iruka, a zanim taszcząc potężną torbę wlókł się Kakashi.
-Witam wszystkich zebranych! – krzyknął uradowany – Widzę, że już się rozłożyliście. Wybaczcie nam nasze spóźnienie, ale Kakashi strasznie się wlókł.
-Sam spróbuj nieść taką torbę przez całą drogę – mruknął Kaszalot upuszczając pakunek naprzeciwko nas.
-Mówiłeś coś? – zapytał się Iruka chytrze się uśmiechając.
-Nie! Tylko podśpiewuję sobie pod nosem! – wykrzyknął szybko siwowłosy.
-Ciekawe czym Iruka-sensei zagroził Kakashiemu, że dobrowolnie niósł tą torbę przez całą drogę? – szepnął do mnie Naruto i po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem, a reszta spojrzała na nas ze zdziwieniem.

Po upływie godziny pojedzeni i pełni energii rozpoczęliśmy ożywioną rozmowę o różnych, dziwnych rzeczach. Powoli zaczynało się ściemniać, a zimny wiatr usilnie próbował zgasić nasz ognisko. Kakashi wyjął ze swojej potężnej torby koc i opatulił nim siebie i Irukę.
-Nie mogę pozwolić żebyś zmarzł – odpowiedział na zdziwiony wzrok towarzysza.
-Arigato – szepnął Iruka i po chwili połączyli się w czułym pocałunku. Przyglądałem się im z uśmiechem. Kiedyś taki widok zapewne by mnie zgorszył, ale ostatnio mój sposób myślenia ulegał radykalnej zmianie.
Spojrzałem na Naruto, który drżał na całym ciele.
-Zimno ci? – zapytałem go cicho.
-Troszkę – odpowiedział, ale szczęki widocznie mu drżały.
Sięgnąłem ręką po nasz drugi koc i zarzuciłem go na ramiona blondyna.
-Też się zmieścisz – powiedział z uśmiechem uchylając materiał. Przysunąłem się do niego, a on wtulił się w mój tors przymykając oczy. Szczelnie otuliłem nas kocem, kierując swój wzrok na małe ognisko. Przez płomienie ujrzałem uśmiechniętą twarz Kakashiego, który właśnie puszczał do mnie oczko.
-Ej! A ja to co?! – Sakura wstała ze swojego miejsca, patrząc na nas groźnym wzrokiem – Nikt mnie nie poinformował, że dzisiejszy piknik to… to….
-Spotkanie homoseksualistów? -zapytał się Kakashi z uśmiechem na ustach.
-Nie! Mój Saskue nie jest gejem! – tupnęła nogą jak mała dziewczyna – Prawda? – zwróciła się do mnie.
-Wiesz, muszę się zastanowić – odpowiedziałem, ze śmiechem.
-Nienawidzę was!!! Wracam do domu i niech nikt nie próbuje mnie zatrzymać!!! – szybko pozbierało swoje rzeczy – Żegnam – zrzuciła na odchodnym i znikła.
Wszyscy razem wybuchnęliśmy śmiechem i przez dobre kilka minut nie potrafiliśmy się uspokoić.
-Ale w jednej sprawie miała racje – powiedział Iruka ocierając łzy z oczu – Wypadałoby wr
 

 
Był słoneczny jak i wietrzny dzień .Ten dzień był pierwszym dniem wakacji ,rodzice pojechali do
sklepu więc Ja postanowiłem się wybraĆ właśnie tam,nad ukryte oczko wodne .Oczko te znajdowało
się niedaleko mojego domu"posiadłości" a odziwo wiedziało o nim karstka osób która i tak mało co
tam przebywała,najczęściej przychodzili Gdy chcieli zaimponowaĆ swoim nowym dziewczynom,
ale mnie do nie przeszkadzało w końcu zawsze mogłem posiedzieĆ tam w ciszy i spokoju sam ,Ja
jeden z tej całej garstki.Naruto.Miejsce te odwiedzałem w roku szkolnym co tydzień a w wakacje dziennie
.Oczko te otaczało mnóstwo drzew na odległośĆ 10 metrów gdyż w tłuż i żesz wiła się w ogół Niego
Mała łąka porośnieta białymi stokrotkami które puszczac się zaczęły od "Króla" król jest największym
drzewem w tym lesie dzięki którem zawsze tutaj potrafiłem trawiĆ dlatego tak właśnie postanowiłem
Go nazwaĆ .Biegnąłem więc ile tchu w płucach z wyrzczeszonymi zębami przez co w połowie drogi
znalazła się na nich jakaś mucha ,ale gdy tylko się Jej pozbyłem biegnąłem dalej z nieco mniejszym usmiechem
na twarzy . Gdy tylko zauważyłem króla od razu zwolniłem tępo ,podparłem się lewą ręką jednego z bliższych
drzew chcąc złapaĆ oddech ,gdy tak"próbowałem"Go złapac usłyszałem pewne dzwięki dochodzące
z strony "króla".Schowałem się więc szybko unosząc głowe Dzięki czemu potwierdziłem że się nie myliłem.
Pod drzewem nachylał się właśnie jakiś chłopak,wyglądało to jakby właśnie coś zakopywał,gdy skończył
gdy skonczył klebiąc ostatnie trzy razy w glebe podniósł się spoglądając w moją strone przez co szybko
schowałem się za drzewem mając nadzieje że mnie nie zobaczył,gdy wiatr zawiał mocniej rozwiał mu
ciemną grzywkę a ten szybkim zwinnym ruchem odgarnął ją za ucho,nie wiadomo czemu ale stanąłem
jak wryty a w klatce piersiowej zaczęło mnie uciskac ,nie mogłem się ruszyc a gdy ten zaczął odchodzic
nie potrafilem nic z siebie wydusic,najmniejszego słowa,szeptu czy pisku .Stałem więc tak przez dłuższą chwilę
wpatrując się w znikającą postac.Tak właśnie widziałem Go po raz pierwszy i ostatni w te lato , przychodziłem
na te miejsce codziennie mając nadzieje że Go spotkam ,zapytam co zakopał i w jakim celu ,sam nie raz
miałem ochotę to odkopac ale wiedziałem że to będzie nie fair Jego względem ,mijały miesiące i lata
a ja już zacząłem wątpic że kiedy kolwiek Go zobacze ,aż do tego dnia.
______________________________________________________________
9 LAT PÓZNIEJ ! ( Miał wtedy 8 Lat )( Tytuł bloga --> Memoris)
-Naruto,hej Naruto odcknij się cepie Kakashi przedstawia nowego !.-Usłyszałem głos mojego Przyjaciela Kiby który nachylał się nademną
,gdy otworzyłem oczy zobaczyłem postaĆ dosc wysokiego chłopaka który stał właśnie na środku sali spoglądając na wszystkich po kolei
.Gdy Jego wzrok padł na mnie przyglądał mi się nieco dłużej a ja zacząłem się mu przyglądacz przymulonymi powiekami .Miał jasną karnację a zaś
oczy i włosy ciemne jak noc Był szczupły lecz mimo tego Jego mina pokazywała że trzeba jednak na Niego uważac,odwróciłem
więc wzrok unosząc zamyślony głowe jakbym gdzieś Go już wcześniej widział .Ciężko było lecz gdy już sobie wspomniałem dzieciństwo i drzewo
"króla"podniosłem się z miejsca zszokowany kierując wzrok i słowa prosto Do Niego .
-To Ty ! -zawołałem a Jego wzrok powędrował wprost na mnie dzięki czemu się wybudziłem .
-Aaaaa -uniosłem się do pozycji siedzącej oriętując się że to tylko zwyczajny sen.
-co aa ? stary budze Cie od dziesięciu minut !
-Kiba ? co Ty tu robisz -wyryczałem widząc siedzącego na moim łóżku Kibe,Kiba był moim
przyjacielem,znamy się praktycznie od piaskownicy.
-No tak ani czesc ani pocałuj mnie w .. -westchnął cięzko następnie wyrzczeszając swoje
białe kły .Do tej pory nie wiem jakim cudem ma tak olsniewające zęby,chyba za dużo
miętówek .(pomyślałem)
-już myślałem że przedawkowałeś
-Ja ? -zapytałem spoglądając na Niego pytająco-Ale co ?
-tabletki apap -pokręcił głową jakby do było wiadome przez co spiorunowałem Go wzrokiem
-No dobra,mniejsza,mniejsza Ty mi lepiej gadaj jak się tam czuje i za ile wracasz do szkoły -Zapytał podchodząc do rzaluzji następnie wolno je podciagając na co mimowolnie przymuliłem powieki
-prawdę mówiąc mogłbym wrócic juz wczoraj i czuje sie świetnie ..
-i tak tez wyglądasz -zażartował brunet siadając na przeciwko mnie robiąc oczy kota z shreka --> Q.Q
-Ale...-kontynuowałem- Mama woli zebym jeszcze dwa dni poleżała -pokręciłem głową robiąc teatralnego"facepalm"na co Brunet cicho zachichotał
-czasami zastanawiam sie co do twojej płci-skomentowałem słysząc Jego cichy chichot ,ta płec na prawdę jest niewiadoma
-phi ! Ty nie myśl nademną a pomyśl nad sobą-Kiba poprzez odgryzienie się dumnie wyprostował sie wyrzczeszając kły-A właśnie ! dlaczego wyjechałeś na
mnie z "Aaa" -Zacytował mnie na co delikatnie uniosłem kącik ust kręcąc przecząco głową przez co syf z moich włosów zrobił się jeszcze większy o ile do możliwe
-ach taki tam sen -zacząłem-śni mi się od tygodni w kółko i nie chce przestac-podniosłem się wstając energicznie z łóżka .
-Noo niesamowite,wszystko wiem-powiedział brunet ironicznie spoglądając na mnie pytająco---> ?.?
na co ja pokręciłem głową odgarniając blond kosmyk włosów z twarzy.
-no widzisz mój drogi głupawy przyjacielu, gdy byłem młodszy a dokładniej 9 lat temu
w wakacje jak co dzień w wakacje udałem sie pod "króla"
-"król"to te drzewo o którym mi kiedyś opowiadałeś ,tak?-zapytał bruned obracając się na moim
krześle komputerowym który po chwili zaczął wydawac z siebie piskliwe dzwieki.
-ta-potwierdziełem biorąc głęboki wdech.-no a więc kontynuując jak byłem młodszy chodziłem tam jak tylko miałem czas a więc prawie
codziennie ,pierwszego dnia wakacji z tego co pamiętam biegnąłem tam jak chory no i gdy dotarłem był tam jakiś chłopak który coś zakopywał
pod drzewem więc ja się schowałem ,gdy spojrzał się w moją stronę normalnie mnie zparaliżowało więc gdy odchodził kąpletnie nic z siebie nie
umiałem wydusic,ani słowa,do tej pory nie wiem czy mnie widział czy nie -wzruszyłem ramionami spoglądając na Przyjaciela a ku mojemy zdzwieniu
ten wpatrywał sie we mnie jakby oczekiwał dalszego ciągu opowieści -koniec-dodałem unosząc kącik ust .
-Yhym ! -mruknął podnosząc się z miejsca z uniesionym palcem w górze
-a więc jedna sugestia i jedno pytanie mam na myśli ,a więc-zapytał wyrzczeszając kły
-em,pytanie ?-uniosłem jedną brew nieco wyżej
-świetny wybór -powiedział nachylając się nade mną a następnie rozglądając się w ogół
jakby się kogoś obawiał
-odkopałeś kiedyś te rzeczy ?-bruned wytrzeszczył oczy czekając zniecierpliwiony na moją odpowiedz
-nie-mruknąłem podnosząc się z łóżka -chyba jesteś chory .to by było nie fair względem Niego.
pokręciłem głową kierując się w strone łazienki wyciągając szczoteczkę i pastę
-ale może będzie tam coś co mogło by Ci pomóc ,jego zdjęcie z dzieciństwa albo coś -Kiba
podszedł do łaznienkowych drzwi opierając się o wutrynę .
-mhm-przeniosłem wzrok na Kibę szczotkując zęby-nie głupi pomysł,w sumie masz rację
potwierdziłem przypominając sobie o sugestii o której wcześniej wspomniał brunet
-a sugestia -zapytałem spoglądając na lustro wywierzone wprost przedemną gdzie widziałem
nieokrzesanego blondyna który jak się nie ruszy,zpozni się na śniadanie .
-No tak,tak-Kiba pomachał głową krzyszując ręce na piersiach-Mój przystojny przyjaciel
jest..gejem .
KONIEC NOTKI 1 .
_______________________________________________
NOTKA 2 .
-No tak,tak-Kiba pomachał głową krzyszując ręce na piersiach-Mój przystojny przyjaciel
jest..gejem .
Z wrażenia aż zatławiłem się szczoteczką która po chwili wopadła do umywalki
uderzając kilka razy o tno.
-Że co ! -wyryczałem ocierając usta białym jetwabnym ręcznikiem ,Kiba na moją
reakcje jedynie zaśmiał się trzymając się za brzuch .
-Jesteś biernik a nie tictak-dodał wchodząc na środek mojego pokoju nadal obejmując brzuch
-a co to ma do rzeczy -spojrzałem na Niego pytająco ale po chwili uniosłem kącik ust
podchodząc z boku bruneta i kładąc rękę na Jego ramieniu kiwając głową
-Oj Kibuś ja to nie Ty ale skoro Ci się podobam wystarczyło powiedziec ,wiesz?.
-Co -Zapytał łapiąc za boduszke która wylątowała na mojej twarzy z wielkim hukiem
-Ty sobie chyba żartujesz blondyneczko-dopowiedział wyrzczeszając białe kły
-przykro mi Naruto-Brunet wzruszył ramionami delikatnie przymulając powieki następnie
kierując się w strone moich drzwi ,gdy tylko się przy nich znalazł odwrócił głowę jak i wzrok w moją
strone z wyrzczeszonymi kłami .Domyślałem się co chciał mi powiedziec,na myśl tylko jednej
osoby szczerzył sie tak bardzo ,że asz za bardzo .
-Ale już kto inny zajemał mi serducho -gdy wspomniał o sercu energicznie uderzył zaciśnietą pięścią w
klatke piersiową nie przestając się usmiechac ani na chwile
-Narutuciaku schodz na śniadanie prosze,juz gotowe -od strony drzwi dobiegł głos mojej matki Kushiny
która najwyrazniej wstala prawa nogą co oznaczało że jest w humorze .
-schodze mamo ! -poinformowałem kiwając Kibie na co ten otworzył drzwi i wyszedł z pokoju na hol
-a odpowiadając na Twoje wcześniejsze zdanie Kibusiu ,masz rację ,Neji do wielki szcześciarz .
Po woli wchodziłem na schody gdy odwróciłem się w Jego strone z wyrzczeszonymi zębami na co ten stanął
-szkoda że nie Twój-dopowiedziałem i szybko wskoczyłem na poręczę zjezdzają z Niej na poszanowaniu
-Haha bardzo zabawne -Rykną za mną schodząc wolno po schodach mimo odległosci która nas dzieliła dało sie uslyszec
teksty Kiby jak na przyklad"Łosiu ,cheino czy przydupasie".Oh tak,cały Kiba Inuzuka takiego Go właśnie poznałem.
-No chłopcy,w końcu,co wyście tam tak długo robili .Albo mi sie wydawało albo słyszałam jakieś krzyki-dopytywała się
Kushina podchodząc bliżej a następnie kładąc rękę na moje czoło sprawcając czy gorączka spadła czy też nie .
-czujesz się już lepiej Kochanie ?wyglądasz dużo lepiej niż wczoraj
-tak mamo,czuję się dużo lepiej na prawdę ,ale wiesz ?-Rozejrzałem się szeptając Jej do ucha
-sprawdz Kibe,chyba mu cisnienie podniosłem -zaśmiałem się spoglądając na stojącego bruneta w wramułach wejścia .
-Och tak,podniosłeś .Ja Cie też zaraz podniosę jak sobie zażyczysz -mruknał wchodząc do Kuchni od razu siadając przy stole.
Neji Hyuuga był słabym tematem dla Kiby gdyż ten Kochał się w nim od trzeciej klasy gimnazjum,Neji był Literem grupy koszykarskiej
w naszej szkole,więc znał wszystkich a wszyscy znali jego .Więc gdy tylko szykowały się jakieś imprezy Neji był na pierwszym miejscu i
mimo tego że Kiba również był na nie wszystkie zapraszane ze względu że jest najsympatyczniejszym chłopakiem w szkole
nigdy jakoś nie udało zamienic się im ani słowa.Inne grupy,inne okolicznosci i znajomosci .A Mimo
tego Kiba nie opuścił ani jednego Jego meczu ,chodził na Nie czy miał złamaną ręke czy to nogę byle by zobaczyc Go w akcji
,Wszyscy w ogół naszej grupy do widzieli czy spostrzegali .Nawet znajomi Samego Nejia zaczeli cos podejrzewac tylko nie On sam,
albo po prostu nie chce dac zadnych znaków jesli widzi czy bynajmniej sie domyśla przystojniaczek za dwa i pół krosza. Choc
w sumie co mu się dziwic w koncu chłopak i chlopak do dosc dziwne zjawisko,co prawda u nas w szkole co jakiś czas
spotykane .W sumie jakby się teraz tak nad tym zastanowic,nikt sie nigdy to takich par nie czepiał,nawet Sam Neji. Och ,biedny Kiba.
Z rozmyśleń wyrwał mnie jęk Kiby który właśnie nerwowo podniósł się z krzesła kierując sie w strone kremowo białeko przedpokoju ,
ani się opejrzałem a już wkładał drugiego buta.
-Te a Ty co sie tak spieszysz ?moze byś sniadanie ze mną przynajmniej zjadł bencwale jeden-mruknąłem podnoszac się z krzesła ruszając w strone
przedpokoju.
-Ty bałwanie,przeciez już zjadlem.Jadlem wtedy gdy Ty odleciales wpatrujac sie w okno ,Boshe co ja z Tobą mam -Brunet
wyszczerzyl zęby wskasując rucehm głowy na talerz ,gdy odwrocilem glowe faktycznie,talerz byl pusty
tylko mój był zapełniony czteroma kanapkami z pimidorami ogórkami i różnynego koloru papryki
-Ach Kiba Ty juz wychodzisz -zapytała Kushina spoglądając pytająco w naszym kierunku na co Brunet
kiwną głową wyrzczeszając białe kły w jej kierunku
-Dziękuje za śniadanie było pyszne i niestety tak ,musze sie dzisiaj w szkole pojawic troche wczesniej,Sama Pani Dyrektor kazała
powiedziała że mam pewne zadanie-Kiba wzruszył delikatnie ramionami ,widac bylo ze sam nie wie co jeszcze dokladnie Go czeka
-Ale jeśli Pani pozwoli wpadne po szkole odwiedzic blondyneczkę i sprawdzic jak sie czuje .
-Oczywiście,wpadaj jeśli tylko chcesz -Kushina odpowiedziała kibie delikatnym uśmiechem wracając do mycia naczyn odwracając od nas wzrok
-ej,ej a ja tu glosu nie mam ?wiem ze jestem blaty ale zeby niewidzialny ?-napurmuszony skrzyzowalem rece napinając policzki przez
co te delikatnie sie zaczerwienily.
-haha przecież wiem że chcesz zebym przyszedl,i pamietaj -Kiba podszedl blizej spogladaj w strone mojej matki ściszając ton głosu
-jak tylko bedziesz mial chwile wymknij sie pod "króla"i oplukaj sytuacje-wyszeptał prostując sie następnie jakby nigdy nic i odwierając drzwi wejściowe
przez co do środka dostały sie jasne promienie słońca i ciepłe letnie wiatry .
-Do widzenia Pani i dozobaczenia blondyneczko-zakomunikował mahając Kushinie na pożegnanie a mnie puszczając oczko na co cicho się zaśmiałem
zamykając drzwi za wyszczerzającym się brunetem który właśnie znikał za pramami mojej posiadłości gdy zaś ja poszedlem rozpocząc moje sniadanie .
*******************************
Gdy tylko zjadłem śniadanie i się wykompałem ubierając się następnie w opcisłe czarne rułki i białą luzno bluzkę z reebooka wymknąłem się z domu
pod nieobecnosc mamy która pojechala do centrum na "małe"zakupy które przewaznie zajmowały jej ponad dwie do trzech godzin,ach te kobiety .
Ja ich nigdy nie zrozumiem ale cóż przynajmniej dzięki temu miałem troche więcej czasu i nie musiałem sie spieszyc z powrotem do domu przed powrotem mamy .
-pomyslałem trapiąc się z tyłu głowy następnie skręcając w lewą strone lasu gdzie w oddali mozna było zobaczyc największe drzewo w tym lesie na
którym non stop osiadały się nowe różne ptaki,od wróbli po wrony jak i nieznane mi gatunki .Prawdę mówiąc tez nie mogłem odkatnac gatunku
"króla"Te drzewo najwyrazniej ktoś musial zasadzic ,wydaje mi sie ze takie drzewo nie urosło by po środku lasu w Tokio od tak sobie,nie wyglądało na dutejsze
a gdy zrobiłem mu zdjęcie jak byłem młodszy i zapytałem ojca,o dziwo i On nie wiedział a to już było dziwne, więc zagadka nie została rozwiąsana do dnia dzisiejszego.
Gdy znalazłem się pod "królem"moje usta mimowolnie się uniosły tworząc lekki usmiech na mojej bladej twarzy ,tyle wspomnień z dzieciństwa
wróciło tak nagle jak gron z jasnego nieba,te godziny spędzone pod niebem,zabawy,odrabianie lekcji .Wszystko wróciło .
Blondyn siedział pod drzewem rozglądając się w ogół dostrzegając kontem oka mijesce gdzie niegdyś pewien chłopak zakopał tam swoje rzeczy,był ciekawy
czy nadal tam są czy wrócił by je odkopać ,w końcu minęło już kilka dobrych lat od kiedy do zrobił .Gdy tak o nim wspominał przed oczami minęła mu
rozmowa z Kibą w Jego pokoju ,Przyjaciel miał całkowitą rację ,jeśli chciał się czegoś dowiedzieć o tamtym obcym chłopcu musiał odkopac te rzeczy ,
Innego wyjścia nie było .W środku mogły byc zdjęcia chłopaka albo dawny adres zamieszkania ,jakby był chociaż On Blondyn mógł by się nieco
więcej dowiedzieć,a te informacje z niewyjaśnionych przyczyn były bardzo wazne dla Uzumakiego którego gryzł obcy osobnik ,tak więc bez chwili
zastanowienia Blondyn gołymi rękoma zaczął kopać w ziemi co nie było łatwe gdy gleba była już dość uklepana . Gdy jednak po dziesięciu minutach
kopania zmęczony Naruto poczuł cos co uniemożliwiło mu dalszego kopania zaprzestał wpatrując się w ziemię z rozszerzonymi spojówkami .Dokopał się
pod nim właśnie leżało czarno białe pudełko które zostało tu zakopane kilka lat temu.
-mhm-mruknęłem cicho pod nosem spuszczając głowe nieco zawiedzony gdy uświadomiłem sobie że właściciel tego pudełka nie zaglądał tutaj od
czasu zakopania .Z jednej strony było do przykre a z drógiej zaś dobre dla mnie gdy wówczas mogłem się dowiedzieć kim był dany osobnik . Nie mogłem sobie z
tym dac spokoju,tak po prostu odpuścić,Jego spojrzenie śniło mi sie praktycznie co noc przez co nie potrafiłem za dobrze spać .Zastanawiałem się
jak mogł by wyglądac teraz,w tym wieku ,i prawde mówiąc miałem pare sugestii ale nie pogłębiałem ich zbytnio. Gdy odkopałem pudełko poszłem do
jeziora by umyc moje zdarte jak i brudne ręce ,wpatryjąc się w lustrzane odbicie wody zastanawiałem sie nad tym co zaraz znajdę w pudełku,co takiego
zakopał tam tamten chłopczyk .Zastanawiając się tak jak i wpatrując w taple wody . Widząc lustrzane odbicia tapli wody zauwazyłem że ktoś przeszedł
Obok mnie,tak więc wystraszony odwróciłem się natychmiast stając na równe nogi ale nic ani nikogo nie zauważyłem ,spojrzałem w miejsce gdzie połozyłem
pudełko ,kamień spadł mi z serca gdy zauważyłem że nadal tam jest .
-Uhh-odedchnęłem z ulgą podbiegając szybko do "króla" .Gdy zacząłem podnosić pudełko poczułem czyjąś dłoń na swoim ramieniu stając jak odębiały.
Miałem nadzieje że do Kiba stoi za mną chcąc sprawdzić jak mi idzie ale z drógiej strony myśląc nad tym dłużej,Moja klasa kończy lekcje dopiero za godzinę
z błędu wyciągnął mnie też osobnik który raczył się odezwać.
-Przepraszam -Powiedział donośnie na co ja odwróciłem się na pięcie nieco speszony,nie wiedziałem jak mam się zachowac ,nigdy wczesniej nie widziałem tego chłopaka
przenajmniej tak mi sie wydawało. Był chyba w moim wieku,miał dłuższe czarne włosy a ubrany był w opcisłe rółki i czarną bluzke z dziwnym
czaerwono białym znakiem na lewym ramieniu .Wpatrując się tak dłużej wydawało mi się że juz jednak gdzieś Go wczesniej spotkałem a odpowiedz na swoje pytanie
dostałem chwile póżniej.
-co Ty wyrabiasz z moimi rzeczami ?-zapytał. .Rozszerzyłem powieki niedowierzanie tego co własnie usłyszałem.
-Twoimi rzeczami?-zapytałem zszokowany,a więc do był On ,ten chlopak z przed lat,ten mały chłopczyk ?"zapytałem siebie w myślach" kręcąc głową na
co chłopak spiorunował mnie wzrokie kiwając głową,teraz wszystko ma sens,ten wzrok,te chłodne spojrzenie.Teraz dopiero sobie wszystko przypominam,nie
wiarygotne jak ten chłopczyk zmienił się w Niego,niesamowite.
-Mhm-przęłknołem ślinę wyciągając pudełko w Jego stronę tym samym spuszczając wzrok,kąpletnie nie widziałem co miałem robić,najchętniej z wstydu
zapadł bym się pod ziemie .
-No dzięki-powiedział bruned zabierając pudełko z moich rąk ale najwidoczniej nie zamierzał odchodzić,stał cały czas rozglądając się w ogół aż w końcu się odezwał.
-skąd wiedziałeś o tym pudełku i o tym gdzie było zakopane ?-Na Jego słowa uniosłem głowe spoglądając na rozkopane miejsce gdzie przed kilkoma minutami
tkwiło pudełko które teraz tkwiło w rękach ciemnowłosego chłopaka który bez żadnych wahań stał sobie przedemną świtrując mnie wzrokiem najwyrazniej oczekując
mojej odpowiedz.Prawdę mówiąc nie wiedziałem co miałem powiedzieć więc bez wiekszych wahań postanowiłem powiedzieć wszystko co pamietam z dzieciństwa
-No widzisz-zacząłem robiąc krok w tył gdy zorientowałem się że stoimy zdecydowanie za blisko siebie,w tym momencie chyba też zorientował się bruned
który spuścił spojrzenie odsuwając się nieco w bok.
-G-gdy byłem mały czesto tutaj przychodziłem,te miejsce było idealne na odcięcie się od świata i odpoczęcia czy ochłodzenia się pośród drzew czy przy jeziorze
ale gdy szlem tu w odstatni dzień wakacji zza krzaków zauwazyłem chłopczyka -w tym momencie Mój wzrok owętrował na bruneda który również
spoglądał w moją stronę ,wpatrzony wręcz i wsłuchany w kazde moje słowo.Zpeszony spuściłem wzrok kontynuując .
-N-no więc zobaczyłem chłopczyka który najwyrazniej coś zakopywał -tłumaczyłem-wtedy nie chciałem nic z tym robić ponieważ myślałem że wróci i
wezmie co Jego ,przychodziłem tu codziennie ale nie spotkałem Go . A kilka dni temu mi się o tym przypomniało i po prostu byłem ciekawy czy te pudełko
które zakopałeś nadal tutaj jest i...i koniec.-Skończyłem delikatnie wzruszając ramionami ,przeciez nie mogłem mu powiedzieć że chciałem Go odnalezc
poprzez rzeczy z pudełka,co by sobie o mnie pomyślał ,a poza tym wyglądał strasznie poważnie i do własnie ostatecznie mnie uciszyło .
-Rozumiem ,pamietam Cie,podglądywałeś mnie wtedy -warknął cicho pod nosem unosząc jedną brew nieco wyżej.
-nie podglądywałem ,t-tylko patrzyłem-pokręciłem głową krzyżując ręce na piersiach.
-Tak,jasne . -dopowiedział odwracając sie do mnie plecami,najwyrazniej chciał już odchodzic a ja nic nie mogłem na do poradzić ,szedł wolnym krokiem
przed siebie na co ja spuściłem głowe jak i wzrok .
-ach jeszcze jedno -Stanął odwracając tylko głowe w moją stronę spoglądając mi prosto w oczy na co o mało nie odleciałem,nie miałem pojęcia co się
dzieje - Gdy Cię wtedy zauważyłem,przychodząc tutaj dzisiaj nie sądziłem że jeszcze te pudełko tutaj jeszcze będzie ,więc ..Dzięki głupku .
Powiedział mimowolnie unosząc kącik ust ,odwrócił się i zaczął odchodzić a ja dopiero po chwili zorientowałem sie jak mnie nazwał .
-Głupku !?-ryknałem na całe gardło robiąc krok w przód--Phi ! Dureń ! -Warknąłem na co Chłopak najwyrazniej zasmiał się znikając pomiędzy drzewami
lasu w ostatniej sekuncie spoglądając na mnie jeszcze kontem oka na co ponownie przeszły mnie delikatne dreszcze.
Wracając do domu rozmyslałem nad tym co zdarzyło się pod królem ,zastanawiałem się nad tym co On tam robił akurat w ten dzień i o tej samej godzinie
co ja ,do wszystko było dla mnie nie zrozumiałe .Szedłem tak z spuszczoną głowa jak i rękoma wsadzonymi w kieszenie gdy usłyszałem głos Kiby.
-Naruto! hej Naruto ! -stanąłem odwracając się w strone biegnącego ku mnie Kiby ,kiwnałem mu głowa nie wiedząc o co chodzi .Gdy stanął przedemną
był najwyrazniej czymś bardzo poddenerwowany,gdy tylko złapał oddech wyprostował się kładąc rękę na moim lewym ramieniu.
-mam dla ciebie złą i złą wiadomość -zaśmiał się wskazując ruchem głowy na Mój dom który stał z cztery domu dalej .
-pierwszą powiem Ci teraz a dróga w domu . -oświadczył idąc szybko przed siebie a ja jak głupi zastanawiałem się o co może mu chodzić
-pierwsza jest taka,że widziałem Twoją mame za sakrętem .
-Cooo !-ryknąłem rozbędzając się w strone domu tak,że asz Go minąłem .
Gdy obaj znaleśliśmy sie u mnie w domu chwile sekund po nas weszła moja matka z reklamówkami pełnymi zakupów .gdy tylko Jej z tym wszystkim
pomogłem razem z Kibą poszliśmy do mojego pokoju gdzie ja siadłem na fotelu a ten zas na obrotowym krzesle od komputera .
-O mało brakowało -odedchnąłem z ulgą obierając się całym ciałem o fotel .
-Ani nie gadaj . Teraz możesz mi dziękować . -zaśmiał się Kiba obracając się na krześle .
-taa Dzięki stary , no . Więc co chciałes mi powiedzieć . ?-zapytałem przypominając sobie pierwsze słowa które usłyszałem spotykając go przed domem.
-W szkole pojawił sie nowy ,a dokładniej.w naszej klasie .-zaczął kończąc się obracac na krześle ,które już ledwo wytrzymywało pod Jego siedzeniem.
-Nazywa się mhm niech no sobie przypomnę ,A tak -Uniósł kącik ust spogladając na mnie wyzywająco na co uniosłem jedną brew nieco wyżej nie wiedząc
o co może mu chodzić ,czemu sie tak wstrzymywał z powiedzeniem Jego Imienia -Uchiha Sasuke .
KONIEC NOTKI 2.
_____________________
NOTKA 3
-Nazywa się mhm niech no sobie przypomnę ,A tak -Uniósł kącik ust spogladając na mnie wyzywająco na co uniosłem jedną brew nieco wyżej nie wiedząc
o co może mu chodzić ,czemu sie tak wstrzymywał z powiedzeniem Jego Imienia -Uchiha Sasuke .
-tak ? no i co z nim nie tak ?
-no właśnie tutaj jest problem mój drogi przyjacielu ,z nim wszystko jest dobrze .A najgorsze jest to ,że niezle wymiata na boisku do siaty . stary! trener Go przyjął do zkładu ! .
-chyba sobie żartujesz? pierwszego dnia ! co za typ !-z podekscytowania aż podniosłem się z fotela krąsząc wogół pokoju
-nie moge w do uwierzyc,z calej grupy tylko mnie udalo sie dostac pierwszego dnia . !-krążyłem tak w kółko aż Kiba złapał mnie za dłoń i usadowił na fotelu
-w głowie mi się już kręci -oświadczył podnosząc sie z miejsca unosząc palec w górę -ale jest też dobra wiadomośc ,nadal jesteś Naj -Kiba wyrzczeszył
zęby kładąc mi rekę na ramieniu- Moje gratulacje literze ,zostałes wybrany nawet po wystąpieniu tego nowego.
-Co Ty gadasz ! Juhuuuu japadapatu !-Rzuciłem się na Kibe bez chwili zastanowienia ,w tym momencie już nic się nie liczyło .
Bycie liderem było dla mnie najważniejsze,co roku nim byłem i nie mogłem odpuścić w tym . Ten dzień ,był najlepszym dniem w moim życiu
.Chodziłem do drugiej Liceum imienia Tsunade-sama . A już w połowie drugiego semestru w pierwszej klasie zostałem uznany jako jeden z najlepszych zawodników .
-Te chłopakie, własnie ,zapomniał bym co z tym pudełkiem -Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem bruned gdy już obaj siedzieliśmu na łózku i wdzinaliśmy
kanapki niedawno przyniesione przez Kushine(Kushina jest matką Naruto).
-Mhm no widzisz-zacząłem odkładając kanapke na bok by mnie nie rozpraszała przy opowiadaniu Kiby wszystkiego,co mi się dzisiaj przytrafiło przed "królem".
-gdy tylko odkopałem te pudełko,zjawił się Jego właściciel ale ja Ci mówię ,jaki to jest bezczelny ham !a jakiego strachu mi narobił,myslałem że własne
serce będę musiał przełykac przez gardło -Kręciłem głową z niedowierzeniem dzisiejrzej sytuacji.
--Ham ? dlaczego ham ,ile on własciwie ma lat ? jak na imie ,wiesz?-Spoglądał na mnie Pytający Kiba na co ja nisko spuściłem głowę a wiatr dostający się
przez uhylone okno rozwiał mi włosy we wszystkie możliwe strony.
-nie wiem jak ma na imie-wyszeptałem zaciskając pięści na pościeli- nie zapytałem ,nie zdążyłem -westchnąłem cicho unosząc głowe by następnie
mimowolnie unieść kącik ust ku górze gdy zorientowałem się że zachowuje się jak zamuła .
-Jest w naszym wieku ,ciemne włosy -dopowiedziałem po chwili na co Kiba wstał rycząc na tyle głośno,by usłyszała go moja matka .
-Ahaaa !Ty glupku,głupku,głupku myśl ! -postukał mnie po czole jakbym miał na nim namalowany jakis krzyszyk ponieważ trzy razy uderzył dokładnie w
to samo miejsce .Odgarnąłem kosmyk włosów z twarzy wyraśnie unosząc jedną brew nieco wyżej nie wiedząc za co dostałem po czole
-te ! po jak ja Cie zaraz pukne ! -ostrzegłem na co bruned zasmiał się głośno i donośnie siadając na łóżku -Naruto,ten koleś jest w naszym wieku i ma
ciemne włosy jak ten nowy ! pomyśl ! -Ponownie postukał mnie po czole rzczesząc się od ucha do ucha jak wiariat .
-Ej masz racje ,do ma sens ..ale chwilka,chwilka . Nie powiedziałeś mi że ten nowy ma ciemne włosy ! więc jak mogłem skojarzyć ! -Kiba uniósł głowe wpatrując
sie w sufit po czym potrapał się zakłopotany z tyłu głowy -hehe ,racja .Moj błąd
-więc za co zostałem zczołowany ?-na moje pytanie bruned podniósł się z łóżka delikatnie wzruszając ramionami jakby chciał się tym wybronić .
-Chłopcy .zejdzcie pomożecie mi -usłyszeliśmy dochodzące z dołu krzyki mojej matki na co Kiba wyrzczeszył się do mnie smiejąc sie cicho pod nosem
-farciarz ,uważaj ! następnym razem zadzwonie do sędzi anny mari wesołowskiej ,już Ci nie będzie tak śmieszno -zagroziłem mu palcem.Podniosłem się z miejsca schodząc
na doł razem z Kiba by pomóc Kushinie rozpakować rzeczy z auta .Kiba jak to Kiba przed wyjściem podziękował mojej mamie za ocalenie jego życia .
Kushina już dobrze znała Kibe więc domysliła się że sobie u mnie przeskropał i wołając nas na dół,powstrzymała mnie od rzucenia się na Kibe i wywołanie trzeciej
wojny światowej ,więc na Jego podziękowania zaśmiała się jedynie cicho mówiąc że do pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy ratuje Go przed poszarciem .
_______________
Tej nocy nic mi się nie udawało ,przy kąpieli wyrżnołem orła na tyle że siniak na lewym ramieniu pojawił się na miejscu ,gdy chciałem umyć zęby okazało się że brakło mi pasty przez
co musiałem pożyczać od Ojca . Od Niego dubka była oczywiście prawie pełna gdyż mało co przebywał w domu ,postanowiłem więc że pozostanie Ona już moja .
No przynajmniej do mi się udało dzisiejszego wieczoru gdyż nawet przy przebieraniu założyłem wszystko na lewą stronę . Przy pakowaniu się na jutrzejszy dzień spakowałem się nie na
ten dzień co trzeba lecz najgorszym faktem z wszystkich było do że nie potrafiłem zasnąć ,przed moimi oczyma pojawiała się co chwila scenka z przed króla
i Mina nowego poznanego mi chłopaka ,sam nie rozumiałem dlaczego właśnie o Nim przyszło mi myśleć tej nocy,strasznie jednak męczył mnie fakt . Co będzie
gdy to co mówił Kiba okaże się prawdą ,gdy okaże się że jednak jest uczniem naszego gimnazjum i może zagrażać mi w byciu kapitanem ,zastanawiałem się nad tym
dobrych parę godzin lecz na szczęście tak mnie do zmęczyło że po drugiej udało mi się zasnąć bez większego problemy .
Minęło zaledwie kilka godzin gdy obudził mnie szelest wirany i huk zatrzaśniętego okna przez dość wzmagający się wiatr ,nim się zorientowałem moje oczy
pobędziły na budzik który stał z mojej lewej strony na małej przestronnej szafeczce .
-Mhm -mruknąłem cicho pod nosem i w tym samym momencie budzik dał znak że trzeba wstawać . Tego poranka na całe "Moje "szczeście cała sytuacja wczorajszego
wieczoru się odwróciła . No ,prawie cała . Przy łazienkowych sprawach uporałem się przed czasem ,ogarnięcie pokoju też nie zajęło minie więcej niż kilka dobrych minut
prawdziwy problem zaczął być przy ubieraniu gdy w moim pokoju zjawił się zbyt wcześnie Kiba .
-No i jak jesteś gotowy na poznanie go ?-spytał mnie obracając się na krześle komputerowym . Właśnie wtedy zacząłem się nad tym zastanawiać . Gdy
widziałem Go pod drzewem pierwszy raz był ubrany niby normalnie :czarna obcisła bluzka jak i czarne rułki jednak rzeczy te leżały na Nim tak idealnie
że osobiście Sam nie potrafiłem zorientować się w co powinienem się ubrać żeby się przed Nim nie ośmieszyć .
-A na co ja mam być niby gotowy -odparłem w końcu obojętnym tonem zakładając na siebie białą podkoszulkę na której natomiast chwilę pozniej znalazła
się długa jednak cienka bluzka z kapturem . Niżej ,pod bluzom postanowiłem że standartowo ubiorę obcisłe dżinsy z trzema dziurami ,nie mając więc
nic więcej do roboty ruszyłem z Kibą w stronę szkoły na zajęcia gdzie pojawić miałeś się pierwszy raz od dłuższego czasu .
-Nie wyglądasz najlepiej-zwrócił mi uwagę idący obok mnie Kiba który przyglądał mi się ukradkiem oka niezbyt zadowolony z moich worów pod oczyma .
-stary uczył Cię ktoś kiedyś że w nocy się śpi ?-spytał kręcąc przy tym przecząco głową na co ja odpowiedziałem mu jedynie rozbawionym spojrzeniem .
-Przepraszam mamo -wyszeptałem przechodząc brame szkoły za którą wszystko się zaczęło . Nim się zorientowałem wokół mnie znalazły się najbliższe
jak i najważniejsze dla mnie osoby wypytujące się o moją nie obecność jak i o to co się stało ,moje nie obecnośc poruszyła więcej osób niż mogłem
się domyślać mimo tego nie mogłem zaliczyć ten dzień do udanych ,mijała pierwsz,druga ,trzecia godzina a Go nadal nie było ,nie pojawiał sięa Ja nic nie potrafiłem przełknąć. Na każdej przerwie chodziłem i Go poszukiwałem ale rezultaty były zbędne
.Większość osób nawet nie wiedziało o tym że ktoś nowy ma się pojawić ,żadnych plotek ani informacji ,czyżby Kiba się mylił ? . Zastanawiałem się nad tym wpatrując
się w kraj obraz za oknem na lekcji muzyki ,wpatrywałem się więc tak beznamiętnie w latające liście rozrzucone w wszystkie strony świata . Dzieciaki
grające na boisku jak i na ślepiące mnie w tym momencie Słońce . Ocknąłem sie dopiero gdy usłyszałem ostatni w tym dniu dzwonek który wyrwał
mnie z zamyślenia . W drodze powrotnej do domu gdy zostawiłem Kibe kilka ulic dalej zauważyłem niedaleko swojego domu cieżarówkę ,przechodząc
obok Niej domyśliłem się że ktoś musi wprowadzać się do opuszczonego od ponad roku domu obok mnie .Gdy tylko znalazłem się w domu w samych drzwiach
powitała mnie matka wciskając mi w ręce tort mówiąc przy tym że mam iść powitać nowych sąsiadów żeby nie wyszło głupio .
-No tak,jak jest czarna robota najlepiej wysłać Naruto -mamrotałem cicho niezbyt zadowolony pod nosem kierując się w stronę sąsiedniego domu .
Z jednej strony nawet byłem ciekawy kto się wprowadza . Czy stare małżeństwo ,a może jacyś uprzejmi dziadkowie ,no cóż wszystko wyjaśni się nie bawem
gdyż stałem właśnie przed wielkimi szklanymi drzwiami wciskając dzwonek który natychmiast zadziałał . Czekająć aż ktoś otworzy zacząłem rozglądać się
uważnie wokół mając nadzieje że dostrzegne coś wartego uwagi . Gdy jednak nic takiego nie przyuważyłem skierowałem wzrok w stronę drzwi przed
którymi pojawił się kilka lat starszy odemnie chłopak .Na Jego widok złapałem się za klatkę piersiową zważając by nie upuścić tortu
-Oh Boshe !Chyba zaraz zjadę -wystraszony pokręciłem delikatnie głową prostując się przy tym jak należy . Chłopak natomiast patrzyl na mnie rozbawionym
wzrokiem wyciągając w moją stronę rękę którą niebawem uścisnąłem .
-Wybacz jeśli Cie przestraszyłem ,Jestem Itachi -oznajmił puszczając moją dłoń.
-N-nic się nie stało ,Naruto Uzumaki -przyznałem wyciągając w Jego stronę ciasto cytrynowe .
-Witamy na naszym osiedlu ,mam nadzieję że będzie wam się tutaj dobrze mieszkało -wymamrotałem cicho pod nosem gdy Ciemno włosy chłopak przyjejął ciasto z moich rąk . Miał długie ciemne włosy opadające
mu po pas zplątane w koka . Jego oczy równiez niczemu nie pozostawały dłuszne gdy były tak samo ciemne i głębokie jak włosy .
-Oh Dziękuję . Ja również mam taką nadzieje . I prosze nie mów tak owicjalnie ,taki stary jeszcze nie jestem -Uniósł delikatnie kącik ust by następnie
posłać mi dośc pytające spojrzenie które musiałem przyznac ,nieco mnie zmartwiło .
-A Ty mieszkasz Sam ?-spytał dośc nie pewnie opierając się lewym ramienie o wramułe drzwi nie spuszczając ze mnie wzroku przez co lekko się ,skrępowałem ?
-Ja ? nie ,ale zastanawiam się nad tym już od siedemnastu lat -przyznałem wzruszając przy tym delikatnie ramionami . widać było że mojego nowego sąsiada
rozbawiła moja odpowiedz gdy po chwili zadał mi kolejne pytanie .
-A ile masz lat -spytał już coraz bardziej pewny siebie posyłając mi pytające spojrzenie . Odczuwałem że z każdą minutą coraz lepiej się dogadujemy .
-siedemnaście -odparłem trapiąc się skrępowany z tyłu głowy na co Itachi wybuchnął głośnym i donośnym smiechem . Rozmawialiśmy tak przez kilka dobrych
minut nie orientując się w czasie . Po powrocie do domu opowiedziałem mamie dokładne relacje z naszego spotkania .
-No a rodzice ? -spytała Kushina siadając przy stole na przeciwko mnie upijając przy tym swoją ulubioną czarną kawę .
-Rodzice ?. -pokręciłem delikatnie głową posyłając Jej mój pełen od ucha do ucha rozbawiony uśmiech . - Itachi ma młodszego brata który dostał się tutaj
do szkoły . Rodzice nie chcieli puścić Go tu samego więc biorąc pod uwagę że Itachi jest pełnoletni ,zaoferował się bratu i postanowił pojechać z Nim by
mieć z Go na oku . Po za tym te mieszkanie zamieszkiwalo kiedys stare malzenstwo,okazalo się że do byli ich dziadkowie wiec mieszkanie jest prawie gotowe.
Meble jak i jedzenie ,pozostało tylko pomalowanie na co zaoferowałem się z pomocą -przyznałem na co Kushina pokiwała delikatnie głową wstając od stołu.
Rozczochrała mi włosy tym samym nachylając się nademną by ucałować mnie w czoło - Słusznie ,mój dobry synek -skomentowała krótko biorąc się za
zmywanie naczyń czego ja osobiście nienawidziłem robić .
____________________
Wieczorem ponownie nie umiałem zasnąć ani nic przełknąć co po woli zaczęło martwić Kushine,kręciłem się w łóżku nie umiejąc się ułoż . Cały czas
zastanawiałem się nad tym chłopakiem z pod króla .Nie mogłem uwierzyć że oddałem mu rzeczy nie dowiadując się nawet jak ma na imie,jakby tego
było mało jeszcze ten incytent w szkole mnie dobijał .Pytałem się o Niego ,szukałem go na każdej przerwie i czekałem na każdej lekcji mają nadzieje
że osoba wchodząca w srodku lekcji okaże się Nim . Zastanawiałem się tak nad tym dobrej pól nocy próbując zasnąć niestety rozmyślenia jak i głód mi
na do nie pozwalał . Dopiero gdy udało mi się coś w nocy podajemnie coś zjeść po kilku minutach zasnąłem spokojnie lecz mimo tego i tak za pozno .
Na całe szczęście obudził mnie skakący po mnie tak jak On do stwierdził "od piednastu minut"Kiba . Moja matka zawsze wpuszczała Go z wielkim uśmiechem
gdyż zdawała sobie sprawę że tylko od jest na tyle "wyszkolony"by mnie dobudzić .
-No i jak .gotowy ? -spytał bruned idąc obok mnie wąską ulicą Konohy . Ręce miał wsadzone w kieszenie a na twarzy namalowane dwa czerwone kły .
-Na co -spytałem znudzony jak i zaspany co kilka sekund zasłaniając usta przed ziewnięciem .
-No na poznanie Go ,na pewno dzisiaj przyjdzie -przyznał Kiba usmiechając się od ucha do ucha w moją stronę .
-Odechciało mi się wierzyć że jest On z naszego liceum -stwierdziłem choć nie do końca prawdziwie ,nadal miałem te małe nadzieje że jednak się pojawi
dlatego też ubrałem się dokładnie tak samo jak wczoraj co nie przeszło przez oko Kiby który przez kolejne minuty drogi dogryzał mi na ten a nie inny temat .
Gdy tylko znalezlizmy się w szkole ,zajęlismy tylne ławki które otaczała cała nasza grupka .Kiba,Shikamaru Shino,czoczi ,Hinata ,Kankura i inni .
Na moje jednak nieszczeście pierwszą lekcją ,była lekcja wychowawcza a do dzwonka było jeszcze z jakieś dziesięć minut . Wpatrywałem się w krajobraz
za oknem czując jak moje powieki opadają a głowa znajduje się na ławce . Co jakiś czas udawało mi się wychwydzić jakieś słowa ,najwyrazniej podsłuchiwałem
rozmowę moich przyjaciół.
-Kiba ,co się dzieje z Naruto -mówiła chyba Hinata gdyż ona jako jedyna z całej naszej grupy mówiła onieśmielonym tonem głosu .
-No właśnie stary ,nie wygląda mi na zbyt przydomnego -wtącił kankuro klepiąc mnie po ramieniu co odczułem natychmiast czując dość mocny uścisk .
-Nieprzespane noce -wtrącił w końcu krótko i na temat kiba po czym usłyszałem kilka westchnięć a następnie głos Kakashiego który był naszym
wychowacą od dwuch dobrych lat .Gdy zastukał w tablice dało się usłyszeć ciche .piski ? . Zdziwiony owym postępowaniem dziewczyn jak i się potem okazało
Kiby ,próbowałem otworzyć oczy jednak przed moim krokiem poczułem jak ktoś energicznie łąpie mnie za ramiona i na siłe podnosi .
-Naruto ! Naruto obudz się . To On ! - powiadomił mnie Kiba nie przestajać nawet na moment mnie szarpać .Zaspany nie wiedząc o co chodzi podniosłem
sie letwo przytomny otwierając tym samym oczy ,i właśnie wtedy zobaczyłem Go po raz trzeci .
-Młodzieży ,przedstawiam wam nowego klasowe kolege . Sasuke Uchiha -Oznajmił Kakashi krótko jak i cicho po czym dało słyszeć się już tylko ciche piski .
KONIEC NOTKI 3 .
_______________________________________________________________
NOTKA 4.
-Naruto ! Naruto obudz się . To On ! - powiatomił mnie Kiba nie przestajać nawet na moment mną szarpać .Zaspany nie wiedząc o co chodzi podniosłem
sie letwo przytomny otwierając tym samym oczy ,i właśnie wtedy zobaczyłem Go po raz trzeci .
-Młodzieży ,przedstawiam wam nowego klasowe kolege . Sasuke Uchiha -Oznajmił Kakashi krótko jak i cicho po czym dało słyszeć się już tylko ciche piski .
na które Sensei od razu zareagował uderzając kilka krotnie dłonią w tablice . Uczniowie najwyrazniej usłyszeli do gdyż zapadła grobowa cisza .
Wpatrywałem się w Niego przez kilka dobrych sekund z każdą nową podnosząc się się z miejsca coraz wyżej aż w końcu stanąłem na równych nogach .
Wszyscy wpatrywali się albo we mnie albo w Niego nie wiedząc co się dzieje ,ja stałem a On zaczynając od lewej strony zaczął wzrokowo przeglądać każdą
twarz w klasie nie zmieniając przy tym wyrazu nawet na moment .Czy ten koleś oceniał książkę po okładce ?czy tylko chciał zapamietać osoby z klasy ?
no cóż ,tego niestety nikt nie wiedział "pomyślałem". Wpatrywał się tak w każdego z osobna aż w końcu doszedł do mnie ,miałem nadzieje że jako iż jestem
ostatni szybko mnie pominie lecz niestety tak się nie stało .Gdy dotarł do Mojej twarzy rozszerzył nieco powieki zatrzymując się na mnie nieco dłużej
niż na innych .
-To Ty -wyszeptałem cicho pod nosem przez co zwróciłem na siebie uwagę dobrej połowy klasy która patrzyła na mnie pytającym wzrokiem . w Oddali dało
się nawet słyszęc pytania jak "Oni się znają ".?. co najwyrazniej Mu nie przeszkadzało gdyż nie odwracał odemnie wzroku nawet na kilka sekund.
Patrząc tak na mnie zrobił krok w przód unosząc przy tym pierwszy raz kącik ust ku górze przez co na Jego widok sparaliżowało mnie od stóp do głów
,już na samo Jego spojrzenie mnie zemdliło a ten jeszcze jak na złość się uśmiechnął ,jakby czytał mi w myślach wiedząc że przez to spowoduje taką a
nie inną moja reakcję .
(RECYTACJA SASUKE).SASSUKKKKKKKKKKKKKEEEEEEEEEEEEEEEE KUM KUM ! Q________Q".
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Pierwszy dzień w szkole liceum numer siedem imienia Tsunade-sama .właśnie tutaj mam zapuścić swoje nowe gorzenie przez kolejne dwa lata .
A nazywam się Uchiha Sasuke . Przeprowadziłem się do Tokio z Olsztynu z moim starszym bratem który postanowił że będzie mnie miał sobie na oku .
Moi rodzice pracują w jednej z największych firm więc nie mieli czasu ani głowy na przeprowadzkę z mojego powodu ,uważając że jak skończę szkołę
tutaj za dwa lata ponownie do nich wrócę ,lecz ja osobiście nie myślę jeszcze nad tym co będzie ,dopiero przyjechałem więc póki co zamierzam skupić
się tylko na nauce jak i siatkówce w którą uwielbiam grać ,kilka dni temu udało mi się dostać do drózyny w tej szkole ,niestety miano kabitana już ktoś
zajął .Poprzez wybory wybrali jakiegoś kolesia ,a najelpsze jest w tym wszystkim do że kolesia nawet nie było wtedy na treningu . Dowiedziałem
się że był kabitenem również rok temu ,więc musi być bardzo dobry ale wracając co terazniejszego czasu idę właśnie z moim wychowawcą na moją
pierwszą lekcję wychowawczą przedstawić się klasie .Nienaiwdziłem tego , w każdej mojej szkole gdy tylko się pojawiałem pierwsze były zszokowane
spojrzenia a potem ciche piski dziewcząt . Jesli z tą klasa tak będzie ,chyba stracę słuch . Wkurzają mnie rozpuszczone małolaty które nie potrafią
nad sobą panować a tylko lakiery i zakupy im w głowach ,szenujące . Gdy tylko zatrzymałem się przy jednych z białych drzwi z numerem 24 z Kakashim-sensei
ponieważ tak właśnie się nazywał mój nauczyciel . Miał maskę na twarzy i włosy postawione jakby dopiero co biorun Go niezle kopną dzięki czemu miałem
wrażenie że ten rok szkolny będzie wyjątkowo zabawny ,chodz nie ukrywam że mialem ochote zlapac za kosiarke i opciąc mu te wlosy niczym odstającą
trawe .
-Jesteśmy ,tutaj jest moja sala -oznajmił o zanim się zorientowałem juz trzymał z klamke którą następnie pociągnął w doł jak i w swoją stronę . Wchodząc
do klasy tak jak przewidywałem na samym początku wszyscy spiorunowali mnie spojrzeniem od stóp do głów .
-Uczniowie ,przedstawiam wam nowego ucznia ,Sasuke Uchiha -przedstawił mnie Kakashi po czym dało słyszeć się już tylko ciche piski dziewczyn
czy to jest zrządzenie losu że wrzedzie tak samo na mni reagują ?.Rozejrzałem się wokół zauważając co którąś osobe piszczącego faceta .
Sądziłem że usłysze piski dziewczyn ,ale żeby od razu chłopaków ?.Słyszałem jak Kakashi stuka otwartą ręką w tablice westchnąłem cicho pod nosem
słysząc jak piski milkną . Zrezygnowany pokręciłem delikatnie jak i przecząco głową unosząc głowe jak i wzrok by przyjrzeć się każdemu z osobna .
Najwięcej pisków kilka sekund temu dało sie slyszec z lewej strony wiec i od Niej zacząłem . Rozglądając się tak wokół przyuważałem zwyczajne
naturalne dziewczyny które nawet wydawały się całkiem w porządku,inne zaś plastiki były światową przesadą lecz na całe moje szczęście były takie
tylko trzy . (Karin i jej dwie koleżanki).Przejeżdżając tak po wszystkich zrozumiałem że ta klasa nie może byc taka zła ,przynajmniej z pozoru tak wyglądali
ale mimo tego mnie już życie nauczyło że nie ocenia się książki po okładce .Westchnąłem cicho pod nosem przejeżdzając przez osatnie osoby i wtedy
właśnie zauważyłem tę znajomą bladą twarz z blond odstającymi włosami . nie umiałem uwierzyć własnym oczom , rozrzeszyłem więc nieco mocniej
powieki . Ja Go znam "pomyślałem " do ten dzieciak z pod drzewa . Widząc że i On jest oszołomiony tym spotkaniem gdyż nie był chyba świdomy
tego,że z każdą sekundą podnosi się z miejsca coraz wyżej .
-To Ty - wymamrotał cicho pod nosem nawet na sekundę nie spuszczając ze mnie wzroku ,wiatr który dostał się przez okno rozwiał Jego włosy chyba
na wszystkie strony świata lecz ten nadal nic .
Nikle więc uniosłem kącik ust robiąc tym samym odruchowo krok w przód przez co zwróciłem na siebie jeszcze większą uwagę klasy .
-W końcu ktoś znajomy -wymamrotałem cicho pod nosem lecz najprawdopodobniej dośc wyraznie gdyż blondyn delikatnie kiwną głową przełykając nerwowo
śline . Widziałem wszystko . Jego zdziwienie jak i nie pewność na mój widok .Nie był pewien nawet jaki ruch powinien teraz wykonac ,zresztą jak ja sam .
Osobiście sam nie ukrywałem zdziwienia na Jego widok co już pewnie zaobserwował . Nauczyciel Kakashi widząc że w pewny sposób znamy sie z
blondasem postanowił że w trakcie następnej lekcji oprowadzi mnie po szkole .Jakbyście tylko widzieli Jego minę na tę propozycję Kakashiego ,bezcenne.
Przez całą lekcje starałem nie zwracać się uwagi na ciche piski jak i pogawędki na mój temat .Lekcja z Kakashim była dość normalna jakby nie biorąc
pod uwagę że ten koleś pił kawę przez maskę . Ten widok pozostanie mi na zawsze w pamięci lecz z drugiej strony jestem pewny że nie widze Go po raz
pierwszy jak i ostatni . Najdziwniejszym faktem natomiast było to że blondyn przez cały czas unikał mojego spojrzenia jak ognia . Zastanawiałem się nawet
nad przyczyną jednak nie doszedłem do niczgo czym mógł bym Go zrazić . Tak więc postanowiłem że spytam Go o to podczas oprowadzania mnie po szkole .
Gdy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy automatycznie wyszli z sali . W pomieszczeniu na sam koniec pozostał jeszcze tylko Blondynek z swoimi przyjaciółmi
wokół . Dobrze wiedziałem że nie zrobi pierwszego kroku tak więc niechętnie podniosłem się z miejsca wsadzając ręce w kieszenie obu stron spodni
i tym samym ruszyłem w Jego kierunku . Gdy tylko padł na mnie wzrok Jego znajomych westchnąłem cicho pod nosem posyłając mu niechętne spojrzenie
-zaraz pójdziemy -wymamrotał cicho pod nosem nawet nie odwracając wzrok w moim kierunku . Bezczelny i nie wychowany a jednak tyle osób się wokół
Niego kręciłem co pojąć nie potrafiłem . Natomiast wśród tych wszystkich osób zauważyłem również chłopaka który był w drużynie siatkarskiej i chyba
najbardziej z wszystkich się ucieszyć gdy na kabitana wybrali jakiegoś nie obecnego na treningu w tamtym czasie kolesia . Przez co następne
zdarzenie zdziwiło mnie jeszcze bardziej . Gdy wszyscy zaczęli odchodzić chłopak z wyrysowanymi dwoma kłami na policzkach odwrócił się na pięcie
w stronę zbliżającego się do mnie blondyna i wykrzyczał
-Do zobaczenia Liderze - i wyszedł z sali zamykając za Sobą drzwi . Gdy tylko wszyscy znikli przeniosłem na Niego spojrzenie unosząc przy tym jedną brew
nieco wyżej lecz ten nawet się tym nie przejął gdyż nie spojrzał na mnie ani na chwile .Gdy tylko ruszył przed siebie odruchowo złapałem Go za nadgarstek
by następnie przycisnąć Go do ściany . Jakby nie było nie chciałem Mu nic zrobić lecz te ignorowanie po woli zaczęło mnie już irytować . Dłonią uderzyłem w
ścianę obok Jego głowy piorunując Go tym samym wzrokiem . - Czemu uciekasz ,czemu nie spojrzysz -spytałem w końcu na co blondyn odsunął mnie od siebie
delikatnie . Jedynym plusem było to że w końcu po jakimś czasie uniósł na mnie spojrzenie lecz musiałem przyznać że nie trwało do długo więc postanowiłem
odpuścić . Odsunęłem się od Niego kilka kroków w tył wzdychając cicho pod nosem odwracając tym samym wzrok .
-kabitanie tak ?-pokręciłem zniezmaczony delikatnie głową ruszajac tym samym w strone wyjścia . Za sobą słyszałem wyraznie jak chłopak idzie za mną
natomiast nic sobie z tego nie robiłem . nawet zastanawiałem się czemu do ja ide pierwszy skoro do On ma mnie oprowadzać a nie ja Jego .
- Poczekaj no - warknął cicho pod nosem tak wiec zatrzymałem sie przy samych drzwiach przed ktorymi nastepnie znalazl sie blondyn . Jego mina nie wskazywała
na to że był jakoś specjalnie zadowolony . Skrzyżowałem więc ręce na piersiach unosząc przy tym tak jak i wczesniej jedną brew nieco wyżej na znak
by wszystko mi wytłumaczył .
- Po pierwsze do ja tutaj oprowadzam a po drugie . Co z tego że jestem kabitanem - spytał dośc nie pewnie opierając się o ściane która położona była wprost
za Nim . Musiałem przyznać że zdziwił mnie tym zachowaniem gdyż pierwszy raz się z Nim spotkałem . No ale cóż skoro chciał grac na twarto nie mogłem
pozostać dłuszny .



naruto gdy sasuke sie zmienia przestaje jesc przez co strasznie chudnie. dochodzi nawet do ran cielesnych .ciecie sie






gdy sasuke zapoznaje sie z innymi naruto go ostrzega ze lepiej zeby tego nie robil na co sasuke go wysmiewa .



GDY NARUTO ZACZYNA MOWIC DOBRZE O ITACHIM SASUKE ZACZYNA BYC ZAZDROSNY .

itachi prosi naruto o pomoc przy malowaniu domu .wtedy wlasnie blizej poznaje sasuke .

Sasuke tego samego dnia dziękuje Naruto za ciasto przez co Naruto domyśla się że do Sasuke jest Jego nowym sąsiadem

widząc jak sasuke wygląda naruto mowi do kiby "stary popadam w kąpleksy ".widziales jak on wyglada ,wszystkie sie za nim ogladają .oh boshe oh matko ty stary gutasie !
naruto nie spi w nocy przez co zasypia na lekcji .Naruto zauważa że myśląc o Sasuke zaczyna się dziwnie zachowywać oraz martwi się przy tym o
swój wygląd(stroi się).Naruto przez spotkanie z Sasuke przestaje pić i jeść co Sasuke zauważa w szatni .

Gdy naruto zaposnaje sie z sasuke ,kiba mowi na naruto "blondyneczka"a ten nic sobie z tego nie robi , jednak gdy sasuke tak go zwie
naruto sie do nie podoba przez co robi haje,gdy sasuke zauwaza ze na kibe tak sie nie unosi ,pyta sie go o co chodzi na co naruto
odpowiada ze chce z jego strony po prostu troche wiecej szacunku .










Gdy Sasuke zaczyna rozumieć że lubi Naruto bardziej niż Mu sie wydaje . Próbuje wyznać mu miłość . Ten jednak bez zapowiedzi wyprowadza się
(zmuszony)Sasuke jest załamany gdy sie o tym dowiaduje . Natomiast naruto pojawia sie po roku wychudzony i blady sasuke sie go pyta gdzie byl
a ten odpowiada ze nie bedzie mu sie tlumaczyl . Kilka scen potem naruto mowi ze własnie przez Niego tak wyglada ,poniewaz nie chcial wyjezdzac
ale musial i nie znosil tego najlepiej ,nie umial zapomniec wiec i nie umial jesc jak i pic czy spac.


(Kakakshi zapowiada ze dolaczy do nich nowy uczen ktorym okazuje sie naruto)naruto sie tną) mowi ze ten uczen znienacka pojawia sie po roku
co zwraca uwage calej klasy .-wchodzi Naruto-.
 

 
Nowe filmiki <3

NaruSasu



 

 
< 33 ; ** ; * x 33.SasuNaru
 

 


  • awatar księżniczka Nikejla <333: hej bejbeeee <3 prowadzę blożka, jeśli interesujesz się *Dodzią, tipsami i różem* to zapraszam do mnie kochanie ;****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nowe Filmiki NaruSasu x33 ; ** ; DDD



 

 
<33
  • awatar K.M.Z.Ginewra.D.: :D :D :D spoko cosplay :D :D fryzy są mega, no nie mogę! śmiałam się prawie przez cały czas :D Sasuke z arafką :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znalazłam 1 nowy fajny filmik mam nadzieje że sie wam spodoba <Fajnie wymyślony > ! ; ))
NaruSasu<3
 

 
Kocham Yaoi ; D ; *
NaruSasu .

 

judi
 
karmelcia123
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych